Ty pierdolony palancie!
Aria
Irytujące poranne słońce prześlizgnęło się przez moje rzęsy. Jęknęłam z niezadowoleniem i odwróciłam się na drugi bok, naciągając krawędź koca na twarz.
– Trent – wymamrotałam zaspanym, chrypliwym głosem. – Zamknij okno, kochanie...
Cisza. Żadnej odpowiedzi.
Westchnęłam, muskając wargami poduszkę. – Trent, skarbie. Proszę.
Wciąż nic.
Moje brwi ściągnęły si






