— Co się stało? — pyta Roger, nagle sztywniejąc i unosząc głowę. Jego instynkty alfy prawdopodobnie przewidują jakiś atak...
— Nic — odpowiadam, gapiąc się w niebo z otwartymi ustami. — Roger, spójrz...
Odwraca się i podąża za moim spojrzeniem. Widząc to samo, sam rozdziawia usta.
W mgnieniu oka coś, co wygląda na tysiąc spadających gwiazd, przecina niebo, jedna po drugiej, goniąc się nawzajem






