Ella
Odwracam się gwałtownie twarzą do mojego przeznaczonego, opierając dłonie na biodrach, gotowa się bronić.
Ale on błyskawicznie skraca dystans, biorąc moją twarz w swoje dłonie.
– Nic ci nie jest? – warczy, patrząc z góry na moją twarz, jego wzrok szybko omiata moje rysy.
Otwieram lekko usta, mrugając ze zdziwieniem. – Nic mi nie jest, Dominicu.
– Dzięki bogu – wzdycha, oplatając mnie ramionam






