Punkt widzenia Lilah
– Pomocy! – zaszlochałam, gdy moje nogi zaczęły drżeć w skurczach. W szpitalu było ciemno, wydawało się, że nie ma nikogo w pobliżu.
Moje nogi znosiły istne katusze, szalał w nich ogień. Nie mogłam się powstrzymać i krzyknęłam z bólu. Do środka wbiega lekarka. Szpital rozświetla się, gdy lekarka próbuje wpompować we mnie leki. Ale nic nie pomagało. Nic nie powstrzymywało tego palenia.
– Co się dzieje? – Alfa Colt praktycznie odpycha lekarkę na bok, by na mnie spojrzeć.
– Próbują się zrosnąć. – słyszę wołanie lekarki.
– Dlaczego teraz? – Alfa Colt odkrzykuje, przebijając się przez moje wrzaski.
– Jest po północy. – odkrzykuje lekarka.
Oficjalnie miałam osiemnaście lat i moje ciało zmuszało mnie do cierpienia. Zamiast się przemienić, moje wilcze zdolności się uruchomiły i moje ciało próbowało się samo leczyć. Moje kości łamały się i układały na nowo w odpowiednich miejscach.
– Więc jej pomóż! – żąda.
– Nie możemy, to jej wilk próbuje wszystko naprawić.
– Spraw, żeby to się skończyło! – błagam przez łzy. To było gorsze niż wypadek samochodowy. Wtedy przynajmniej nie czułam bólu, tylko szok.
– Lilah, spójrz na mnie. – To był rozkaz, ale nie było mowy, żebym mu uległa. Nie teraz, nie w ten sposób. Chwyta mnie za nadgarstek, a po mojej skórze przebiega fala iskier. Więź przeznaczenia już zaczęła działać. Teraz nie było już przed nim ucieczki.
– Lilah, to wkrótce się skończy. – Próbuje mnie uspokoić, podczas gdy ja wyrywam rękę z jego uścisku. Nie chciałam, by dotykał jakiejkolwiek części mnie. Nie w tym momencie.
Chwytając mnie za twarz, jego kobaltowoniebieskie oczy wpatrują się w moje. To było dziwne, tak samo jak wtedy, gdy znalazł mnie po wypadku samochodowym. Jakby jego spojrzenie od razu mnie uspokajało. Tym razem nie mogłam się odsunąć.
– Spraw, żeby to się skończyło! – błagam go, gdy ból przenosi się z moich nóg na plecy.
– Obiecuję, że to wkrótce minie. – Przemawia do mnie kojącym tonem.
Wzbiera we mnie fala mdłości. Nie mogłam dłużej znieść tego bólu. Zrobiło mi się słabo, a pokój zaczął wirować.
– Ona zaraz zemdleje! – Słyszę krzyk lekarki.
Kiedy otwieram oczy, nie jestem już w szpitalu. Zamiast tego znajduję się w wielkim łóżku. Próbując się rozciągnąć, uświadamiam sobie, że mój nadgarstek wciąż jest zakuty w kajdanki, tym razem przypięty do metalowego wezgłowia łóżka.
– Szlag! – Szarpię za nadgarstek, pociągając za kajdanki, ale nawet jako wilk wciąż byłam słaba.
Rozglądając się po pokoju, zdołałam dosłyszeć dźwięk lejącej się wody. Dobiegał zza drzwi. Domyśliłam się, że ten pokój miał własną łazienkę. Naprzeciwko łóżka stała dębowa komoda z małym lustrem. W dużych oknach wisiały niebieskie zasłony, ale poza tym nie było tu nic więcej. Pokój był praktycznie pusty.
– Dzień dobry! – Był taki radosny, zupełnie jak lekarka. Jęknęłam w duchu, kiedy usiadł na krawędzi łóżka. – Wszystkiego najlepszego! – Posyła mi promienny uśmiech, a jego oczy błyszczą.
– Spierdalaj!
– Uważaj na słowa! Tolerowałem to, kiedy byłaś ranna, ale teraz musi to się skończyć!
– Sam spierdalaj! – odgryzam się, gdy nade mną góruje.
Jego niebieskie oczy ciemnieją, a z jego ust wydobywa się warknięcie. – Musisz nauczyć się robić to, co ci każą!
Zamknęłam usta, uznając, że to nie jest czas na kolejne komentarze, a on klepie mnie po nodze, nazywając mnie grzeczną dziewczynką.
– Nogi mnie nie bolą! – Brzmiałam na bardziej zaskoczoną, niż zamierzałam.
– Nie powinny, skoro już wyzdrowiałaś.
Macham nogami na łóżku, nigdy nie byłam bardziej wdzięczna, że znowu działają.
– Muszę do łazienki! – mruczę, nagle uświadamiając sobie mój bardzo pełny pęcherz.
– Bez żadnych numerów! – warczy na mnie, gdy otwiera kajdanki i wskazuje na łazienkę. Zatrzaśnęłam drzwi, tylko po to, by on je popchnął.
– Drzwi zostają otwarte!
– Mówisz poważnie? Nie wolno mi się wysikać w samotności?
– Nie zobaczę nic, czego bym już nie widział. – Uśmiecha się drwiąco. Wycofując się z powrotem na brzeg łóżka, skąd mógł mnie widzieć. Ten komentarz doprowadza mnie do szału, a sytuację pogarsza to, że zaczyna śmiać się sam do siebie.
– Mam prawo do prywatności. – warczę, gdy kończę i wychodzę z łazienki.
– Masz prawo do prywatności, kiedy sobie na nie zasłużysz. Do tego czasu robisz, co ci każę. Zrozumiano?! – Moje dłonie zaciskają się w małe pięści, a on po prostu się śmieje. – I co zamierzasz z nimi zrobić?
Chwyta mnie za ramię, przyciąga z powrotem do łóżka i ponownie zakuwa mój nadgarstek.
– Jesteś takim draniem! – Potrząsam ramieniem, ignorując iskry, które wywołał jego dotyk.
– Nazywano mnie znacznie gorzej! – Wzrusza ramionami i puszcza do mnie oko.
– Czego ty ode mnie do cholery chcesz?
– Będziesz moją przeznaczoną, będziesz stać u mojego boku i będziesz robić to, co ci każę. – Pluję na niego, a uśmiech znika z jego twarzy. Jego dłoń zaciska się wokół mojej szyi, a jego oczy wpatrują się w moje jak lasery. – Spróbuj tego ponownie i zobaczysz, co się stanie!
Jego wzrok opada na dłoń wokół mojej szyi. Uśmiech wraca tak szybko, jak zniknął.
– Mógłbym po prostu naznaczyć cię teraz. Zrobić z ciebie moją, czy tego chcesz, czy nie. Przecież i tak zawsze byłaś moja.
– Kto by chciał takiego starucha jak ty?! – warczę. Każdy Alfa, którego mama i ja spotkałyśmy, dobiegał pięćdziesiątki. Niektórzy byli nawet po pięćdziesiątce. Choć muszę przyznać, że Alfa Colt na takiego nie wyglądał. Wyglądał dokładnie tak samo, jak te wszystkie lata temu.
– Starucha? Mam dwadzieścia siedem lat!
– Żeby być Alfą, trzeba być starym.
– Miałem dwadzieścia lat, kiedy zostałem Królem Alf.
Nazwanie go staruchem wyraźnie uderzyło w czuły punkt. Ale co dziwne, byłam też pod wrażeniem, że został Królem w tak młodym wieku.
Puszcza mnie. Z grymasem na twarzy rusza do drzwi. – Mam kilka spotkań, a potem wrócę, żeby uczcić twoje urodziny.
– Nie chcę ich obchodzić. – To nie miało sensu, skoro mamy tu nie było. – A już najmniej z tobą. – dodaję, upewniając się, że zrozumiał, jak bardzo jestem zirytowana.
Warczy na mnie, po czym zatrzaskuje drzwi, wychodząc. Musiałam znaleźć sposób, żeby się stąd wydostać.
– Nawet nie próbuj niczego głupiego! – Jego głos rozbrzmiewa w mojej głowie, posyłając dreszcz po moich plecach. Więź mentalna między nami była nawiązana. Mógłby dowiedzieć się wszystkiego, czego by chciał. Gdybym uciekła, znalazłby mnie. Gdybym skłamała, wiedziałby o tym. Miałam przejebane!
Zostawił moją książkę przy łóżku. Była ułożona na stosie innych. Niektóre czytałam już wcześniej, o innych nigdy nie słyszałam. Ale wszystkie należały do tego samego gatunku fantasy. Gest ten był miły, ale po prostu nie widziałam Alfy Colta jako kogoś, kto mógłby zrobić tak miłą rzecz. Nie po tym wszystkim, co powiedziała mi mama.
Kiedy Alfa Colt wraca, nawet na mnie nie patrzy. Zdejmuje koszulę, wchodząc do łazienki, i rzuca ją do kosza na pranie. Tuż przed zamknięciem drzwi, widzę wielki tatuaż na jego muskularnych plecach. Pokrywał całe jego plecy, nie mogłam dokładnie rozpoznać, co to było, i zastanawiałam się, czy to bolało.
Miał też blizny na lewym boku. Biegnące od klatki piersiowej w dół. Jego dresy uniemożliwiły mi zobaczenie więcej i przez krótką chwilę zastanawiałam się, co się stało. W jaki sposób dorobił się tych blizn.
Chwilę później słyszę lejącą się wodę. Pojawia się znowu i oznajmia mi, że muszę wziąć prysznic. Nie mylił się, śmierdziałam, ale nie zamierzałam sprawić mu satysfakcji z widoku mnie nago.
– Może później. – mruknęłam, przewracając stronę mojej książki.
– Nie ma żadnego „może”. Czy muszę osobiście wsadzić cię pod wodę?
Posyłając mu mordercze spojrzenie, ciskam książkę na stolik nocny.
– Nie możesz mnie do niczego zmusić.
Niskie dudnienie wydobywa się z jego wnętrza, ale ja odmawiam przerwania kontaktu wzrokowego. Musiał wiedzieć, że nikt nie może mnie do niczego zmusić. Cóż, z wyjątkiem mojej mamy.
Wyciąga klucz z kieszeni, otwierając kajdanki. Głupia, myślałam, że pozwala mi na trochę wolności. Obejmuje mnie ramionami, ściągając z łóżka i przyciskając moje plecy do swojej klatki piersiowej.
– Musisz nauczyć się słuchać, Lilah. Musisz nauczyć się, kiedy trzymać tę swoją buzię zamkniętą na kłódkę!
Wchodzi pod prysznic, przytrzymując mnie pod wodą. Odmawiając ruszenia się, bez względu na to, jak bardzo kopałam i krzyczałam.
– Do kurwy nędzy, Lilah.
Problemem nie była woda. Problemem było to, co robił ze mną jego dotyk.





![Jego Złamana Omega [MM]](https://cos.storiesnook.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/190x328/gravity/centerd)
