{Perspektywa Wyatta}
Obudziło mnie nagłe pojękiwanie i skomlenie. Spojrzałem na zegar, była prawie wpół do czwartej rano. Zapaliłem lampkę i spojrzałem na Megan, która była zlana potem od stóp do głów. Nachyliłem się nad nią i uświadomiłem sobie, że ma jakiś koszmar. Ale dziwne było to, że jednocześnie była podniecona.
– Tink – potrząsnąłem nią, żeby ją obudzić, ale nie reagowała. – Megan, kochani






