Nic. Żadnego zapachu.
Frustracja Daemonikaia przemieniła się w warknięcie, jego niepokój narastał. Przechylił głowę chłopca na bok i potarł nosem o jego skórę, szukając jakiegokolwiek śladu zapachu.
Z chłopca wydobył się cichy szloch. Delikatny zapach strachu, wypełniający nozdrza Daemonikaia, przywrócił go do zmysłów.
Puścił chłopca, cofając się. „Przepraszam. Nie zawsze jestem taki... nieopan






