Brwi wielkiego króla powędrowały do góry. – Vladya? Dlaczego miałby to zrobić…?
Dziki warkot przeciął powietrze, a niedomknięte drzwi z hukiem się otworzyły. Lord Vladya wpadł do środka. A raczej to, co miało nim być.
Aekeira westchnęła, cofając się. Jej szyja wygięła się, gdy zadarła głowę, wysoko, wysoko, by spotkać się z jego spojrzeniem. Jego twarz była zniekształcona, kły wyszczerzone w dzi






