Oddech Emeriel przyspieszył w cichym pokoju, gdy jej oczy chłonęły go wzrokiem. Łapczywie pożerały każdy jego szczegół.
Uspokój się, Emeriel. Nie można już zwalić winy na więź. To wszystko ty. Zachowaj trochę powściągliwości.
Łatwiej powiedzieć, niż zrobić.
Była wdzięczna, że są sami. Nikt nie mógł zobaczyć, jak bardzo się starała. Jak trudno było jej znowu przebywać z nim w tym samym pokoju.






