Przez długi czas po prostu tam stał, lekko opierając czoło o jej czoło.
Powoli jej oddech się wyrównał. Sztywność w jej kończynach zelżała. Palce zaciskające się na prześcieradle rozluźniły się.
Kiedy w końcu otworzyła oczy, ujrzał głęboko niebieskie oczy, wilgotne od nie wylanych łez.
Nóż przeszył jego pierś. Jego bestia wydała z siebie złamany dźwięk i wycofała się, a jego głód… stępił się.
– Je






