Enzo stoi przed zamkniętymi drzwiami. W grafitowym garniturze, dopasowanej koszuli i równie czarnym krawacie. Wygląda jak ten mroczny i niebezpieczny mężczyzna, którym go okrzyknęłam, kiedy wymknęłam się z mojej szkoły z internatem i wpadłam na niego rok temu. Nieświadoma, że mam za niego wyjść.
On doskonale wiedział, kim jestem, oczywiście.
Wtedy był perfekcyjnie mroczny.
Nadal jest.
I ta






