"Dzień dobry, Bianko" - odezwał się Carmine, a ja przypomniałam sobie o jego obecności.
"Carmine, nie zauważyłam cię" - odparła matka.
"Będę już leciał. Miłego dnia wam obu" - powiedział, po czym wstał i wyszedł, zostawiając na stole swój kubek, bez wątpienia licząc, że ktoś inny go sprzątnie.
"Chciałaś porozmawiać, skarbie?"
Szybko przeniosłam wzrok na matkę.
"Mmm. Tak" - no dobra, od c






