***
Dobra, więc może powiedziałam to o jedną chwilę za wcześnie.
Daje mi to nieźle popalić – jęknęłam trzy dni później.
To tak, jakby w chwili, gdy biorę do ręki teczkę lub siadam, żeby przejrzeć jakiś dokument, jedno z moich dzieci albo oboje naraz zaczynali płakać. Nie wiem, co za duch ich ostrzega, że mamusia robi coś innego niż „mamusiowanie”. Przysięgam. A Judith okazuje się nie do zniesieni






