Teraźniejszość.
Pamiętam dzień, w którym poślubiłam mojego męża, jak wsuwał obrączki na mój palec, i to przerażenie w sercu, gdy ten jeden gest przypieczętował mój los. To nie było małżeństwo mojego wyboru, a on nie był mężczyzną, którego pragnęłam. To było smutne, ale przyjęłam to z godnością; jak na młodą kobietę godną nazwiska Romano przystało, zostałam Visconti.
Nie kochałam go ani mi na nim






