Otworzyła oczy, tak zamglone z pożądania do niego. Nigdy w swoim życiu nie widział piękniejszego widoku. – Możesz. U-ufam ci, Królu Leonidasie.
– Nieba. – Gardłowy warkot wydarł się z jego warg, gdy resztki jego kruchej kontroli obróciły się w pył wobec niewinnie szczerej ufności w jej głosie.
Musiał ją mieć.
Musiał też być delikatny, by nie skrzywdzić swojego dziecka. Nie wiedział, jak to zrobić,






