"Dobrze. Co mam zrobić?"
****
Goście zjeżdżali się od godziny. Było ich znacznie więcej, niż faktycznie zaproszono, ale nigdy nie odprawiłbym swoich ludzi. Jeśli pragnęli powitać swoją księżniczkę w domu, mieli do tego pełne prawo. Może dzięki temu Izzy poczułaby się na tyle kochana, by zechcieć tu wrócić i zapomnieć o koszmarze dzieciństwa, jakie tu przeżyliśmy.
Zazwyczaj na tego typu wydarzen






