Perspektywa Elary
Powoli otworzyłam oczy. Nie potrafiłam stwierdzić, czy sala szpitalna była jaśniejsza, niż zapamiętałam, czy może przespałam cały dzień. Światło słoneczne wpadało przez żaluzje, rzucając pasiaste cienie na białą pościel. Przy przełykaniu śliny czułam w gardle papier ścierny.
Jęcząc cicho, spróbowałam usiąść. Delikatna dłoń przycisnęła mnie jednak z powrotem.
– Spokojnie. – Głos K






