„Dobrze, Luno. Połóż się, proszę, najpierw spojrzę na twój bok” – mówi z profesjonalizmem, który nie znosi sprzeciwu.
Kładę się, a Kaelen staje obok mnie, podczas gdy doktor Thatcher unosi moją koszulę. Słyszę, jak Kaelen znów warczy. Zgaduję, że rana wygląda źle.
„Alfo, czy chciałbyś wyjść, bym mogła dokończyć ocenę?” – pyta ostro.
„Przepraszam, doktorze. Proszę kontynuować” – mówi Kaelen. Czuję,






