languageJęzyk

Rozdział 4

Autor: Soren Vesper22 cze 2026

Punkt widzenia Briar

Idąc przez las, daleko od domu, zaczęłam rozmyślać o rzeczach, które mogłam zrobić inaczej, ale szczerze mówiąc, karty były przeciwko mnie od urodzenia. Od kiedy ojciec mnie przyjął i znalazł swoją przeznaczoną mate, nie było szans, by moje życie potoczyło się inaczej. Pogodziłam się ze swoim losem. Mam tylko nadzieję, że Alfa Malachi wybierze kogoś innego niż Serene na swoją Lunę. Wtedy ona nie będzie mogła wygnać mnie z watahy. Nie mam dokąd pójść i nie sądzę, bym przeżyła jako samotniczka.

Nyx wciąż jest zraniona i wściekła z powodu odrzucenia. Nie winię jej. „Miałyśmy być jego partnerką. Bogini Księżyca nie popełnia błędów, Briar. Skoro nasz były mate splunął Bogini w twarz, odrzucając nas, ona sprawi, że zapłaci za to cenę” – powiedziała z determinacją. „Zgadzam się, Nyx. Ale co z nami?”.

„Jestem pewna, że Bogini o nas nie zapomni, Briar. Musimy tylko zobaczyć, co zaplanowała”.

Dotarłyśmy na polanę w lesie. Zaczęło się ściemniać, więc nie zostałam na otwartej przestrzeni. Staram się trzymać w cieniu, siadając nieco głębiej w lesie niż na samej polanie. Musiałam już wcześniej walczyć z samotnikami. Ponieważ jestem zmęczona i sama, nie chcę zostać zauważona. „Nyx, co powiesz na to, żebyśmy po jedzeniu poszły pobiegać? Wiem, że dawno cię nie wypuszczałam przez to wszystko, co się dzieje, ale myślę, że to nam obu dobrze zrobi”.

„Tak, poproszę! Mamy tylko jeden dzień wolny w miesiącu, a nie wychodziłam od dwóch miesięcy. Muszę rozładować to napięcie”.

„Przepraszam, Nyx. Wiem, że to dla ciebie też było trudne” – powiedziałam z poczuciem winy. „Nawet nie waż się przepraszać, Briar! To Alfa Malachi nam to zrobił. Ten drań na nas nie zasłużył. Cieszę się, że nie jest już naszym partnerem. To skończyłoby się katastrofą” – odparła.

Skończyłam jeść część zapasów. Resztę zostawiłam na później, na czas po biegu Nyx. Może i jest pulchna tak jak ja, ale jest szybka i wspaniała. Jest szybsza niż większość wilków z watahy, jakie widziałam. Jednak przez to szybciej traci energię i szybciej robi się głodna.

Stanęłam za drzewem i rozebrałam się. Dziś wieczorem na zewnątrz jest zimno. Złożyłam ubrania, by schować je do plecaka i zmieniłam postać. Poczułam, jak łapy Nyx uderzają o ziemię. Chwyciła plecak w pysk i ruszyła w głąb lasu. Wiatr w futrze sprawiał niesamowitą przyjemność. Po raz pierwszy od miesięcy obie czułyśmy się beztroskie i szczęśliwe. Naprawdę potrzebowałyśmy tej chwili. To było… normalne.

Nyx biegła przez około godzinę i wciąż miała energię. Pozwoliłam sobie na odprężenie, nie myśląc o przyszłości ani o tym, co się ze mną stanie. To była chwila błogości. Błogości, która trwała zbyt krótko. Nyx zatrzymała się gwałtownie, a ja wróciłam do rzeczywistości. „Nyx! Co się stało? Co jest nie tak? Czy odeszłyśmy za daleko od granic watahy?”. Wtedy to poczułam. Moje nozdrza zadrgały, gdy zapach słonych cytrusów i drewna wyrzuconego przez morze wypełnił moje zmysły. O NIE!

Nyx skomlała, spuściła głowę i położyła uszy po sobie ze strachu. Powiedziała najmniej spodziewaną rzecz, jaką myślałam, że jeszcze kiedykolwiek usłyszę.

„Mate” – szepnęła.

Zpanikowana, ponagliłam ją: „Uciekajmy stąd! Nie jesteśmy dość silne, by znieść drugie odrzucenie!”. Nyx obróciła się, by pobiec w przeciwnym kierunku, gdy nagle go usłyszałyśmy.

„MATE! STÓJ!”

Cholera, ten cholernie seksowny głos to głos Alfy. Dlaczego ja? Dlaczego kolejny Alfa? To będzie boleć. Już to wiem i nic nie mogę zrobić.

„Proszę, nie odchodź. Mogę być budzącym strach Alfą, ale nie dla ciebie. Nigdy dla ciebie”. Jego słowa brzmiały szczerze. Ale z drugiej strony, on mnie jeszcze nie widział. Wciąż jestem w formie wilka, a Nyx jest piękną wilczycą. Jej futro jest podobne do moich włosów – czarne z miedzianymi refleksami – i ma moje oczy, piękne, szmaragdowozielone. Teraz może uważać, że jestem wyjątkowa, ale to nie potrwa długo. Obie o tym wiemy. Sapnęłyśmy lekko. „Miejmy to już za sobą, Nyx. Może uda nam się go poprosić, żeby poczekał, aż zjemy, żebyśmy miały choć trochę sił”.

Nyx milczała. Zdecydowanie była zdenerwowana, tak samo jak ja. Zmieniłam postać, wciąż będąc odwrócona tyłem do mojego mate. Zdawało mi się, że usłyszałam, jak głośno wciąga powietrze. Pewnie on też uważa, że mój tył jest obrzydliwy. Ramiona mi opadły, spuściłam głowę, choć nie stałam do niego twarzą. Powiedziałam ledwie słyszalnym szeptem: „Jeśli nie masz nic przeciwko, chciałabym się ubrać, zanim porozmawiamy”.

„Oczywiście, mate. Nigdzie się nie wybieram”. Czy on brzmiał na podekscytowanego? Brzmiało to niemal tak, jakby się uśmiechał, gdy mówił. Cóż, jestem pewna, że to nie potrwa długo. Skończyłam wkładać ubrania i zarzuciłam plecak na ramię. Wzięłam głęboki oddech i zanim wyszłam zza drzewa, powiedziałam do Nyx: „W porządku, Nyx, poradzimy sobie z tym. Wszystko będzie dobrze”.

Zebrałam się w sobie, wyprostowałam ramiona i wyszłam zza drzewa, by stanąć twarzą w twarz z moim nowym mate. Gdy go zobaczyłam, moje oczy się rozszerzyły. Moja Bogini, to najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziałam. Nie wiedziałam, że mężczyzna może tak wyglądać. Był uosobieniem szerokich ramion, mięśni i charyzmy. Jego włosy były nieco jaśniejsze niż kasztanowy brąz, a jego oczy miały najbardziej krystaliczny błękit, jaki w życiu widziałam. Skóra miała odcień lekkiej, karmelowej opalenizny. Był o wiele atrakcyjniejszy niż Alfa Malachi. Widać było, że dużo pracuje na zewnątrz. Miał w sobie ten surowy wygląd pracującego mężczyzny, który był niesamowicie seksowny. Nie wiem, kim jest ten Alfa, ale Bogini, cała drżę na myśl o odkrywaniu ciała człowieka stojącego przede mną. „I nie tylko to sprawia, że robi nam się gorąco” – powiedziała zaskakująco Nyx, zmuszając mnie do spojrzenia na jego bardzo wyraźne wybrzuszenie w szortach. Najwyraźniej widok naszego partnera sprawił, że wrócił jej dawny charakterek, co przyniosło mi ulgę. „Nie ciesz się tak, Nyx, tak przystojny facet prawdopodobnie nas odrzuci. Miejmy to już za sobą, dobrze?”. Nyx skomlała w moich myślach, bo wiedziała, co nadchodzi.

Mój partner patrzył na mnie intensywnie. Sposób, w jaki mnie taksował wzrokiem, wydawał się niemal nieprzyzwoity. Sprawiało to, że czułam się bardzo skrępowana. Instynktownie objęłam się ramionami i spuściłam wzrok. „Czy mógłbyś poczekać kilka minut, aż coś zjem? Moja wilczyca biegała przez ponad godzinę i spala energię szybciej niż większość wilków. Chciałybyśmy tylko nabrać trochę sił, zanim nas odrzucisz”.

„Odrzucę cię? Dlaczego, do diabła, miałbym to zrobić, mate?” – spojrzał na mnie, jakbym miała dwie głowy.

„Wiem, że nie nadaję się na Lunę i nie jestem piękna. Nie musisz udawać, Alfo” – znów spojrzałam w dół. Nie mogłam znieść patrzenia na tego nieziemsko przystojnego mężczyznę, wiedząc, że mnie nie zechce.

Ostrożnie podszedł bliżej i uniósł mój podbródek palcem, bym na niego spojrzała. Poczułam lekkie wyładowania elektryczne przechodzące przez całe moje ciało, zanim się odezwał. „Po pierwsze, nie wiem, dlaczego uważasz, że nie jesteś piękna, ani kto ci w to wmówił, bo jesteś kurewsko cudowna. Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu widziałem, kochanie. Po drugie, jesteś MOJĄ mate. To czyni cię MOJĄ Luną. Nikt nie odważy się tego zakwestionować, chyba że chce pożegnać się z życiem”.

Po pierwsze – o moja Bogini, ten jego południowy akcent! To musi być najseksowniejszy głos, jaki słyszałam. Po drugie – patrzyłam w jego oczy i nie widziałam w nich cienia kłamstwa. Wydawał się szczery. „Nyx, co o tym myślisz?”. Ona świetnie wyczuwa kłamstwa, to dar od Bogini Księżyca, więc chciałam znać jej opinię. „Mówi prawdę, Briar. Nie wspominając o tym, że ten południowy akcent jest gorący, a widziałaś jego ciało? Pycha!”. Przewróciłam w duchu oczami. Ona zawsze była flirciarską wilczycą. „Skup się, Nyx!” – skarciłam ją zrezygnowana.

„Och, uwierz mi, jestem skupiona!” – oblizała się i poruszyła znacząco brwiami. Pokręciłam głową i wróciłam uwagą do mojego partnera. „Więc, Alfo, co robisz tutaj, w Steeltooth?”.

Uniósł brew – Boże, jak on seksownie wyglądał. „Kochanie, jesteś w watasze Shadowrock”.

„Jesteśmy w Shadowrock?” – powiedziałam, myśląc po raz kolejny, że moja wspaniała wilczyca znów pobiegła za daleko. Wtedy dotarła do mnie prawda. „Czekaj. Powiedziałeś, że jesteś Alfą. Jesteśmy w Shadowrock. Ty jesteś Alfą? Alfą Kaelenem?” – mój głos wznosił się coraz wyżej z każdym pytaniem. Moje oczy rozszerzyły się i wpadłam w panikę. „Nyx! To najbardziej bezwzględny i okrutny Alfa południowo-zachodniego regionu! On jest naszym partnerem?!”. Nyx przewróciła się w moim umyśle, niemal mrucząc; strach szybko ją opuścił. „Tak, Briar, i ON nas CHCE. Jakże jesteśmy błogosławione?” – mruczała ta mała jędza.

Rozbawiony mój partner uśmiechnął się półgębkiem. „A gdzie myślałaś, że jesteś, mała mate?”.

„Najwyraźniej nie w Shadowrock, ale w mojej watasze, Steeltooth” – odparłam. Natychmiast jego wyraz twarzy stwardniał. „Jesteś ze Steeltooth? Twoim Alfą jest Alfa Malachi?”.

Dlaczego to miało znaczenie? „Tak, on jest moim Alfą, niestety, między innymi” – starałam się nie brzmieć gorzko z powodu odrzucenia. Alfa Kaelen był o niebo przystojniejszy od Alfy Malachiego. Jak na razie nie potraktował mnie też źle na mój widok, więc Alfa Malachi może się wypchać.

„Jak się nazywasz, kochanie?” – zapytał, jakby próbował o czymś zdecydować. „Briar Thorne. Czy zmieniłeś zdanie co do odrzucenia mnie, bo jestem ze Steeltooth?”. Powiedział, że mnie chce, więc nie sądziłam, by miał mnie odrzucić. Chociaż kiedy Alfa Malachi zapytał o moje imię, zrobił to właśnie po to, by mnie odrzucić, więc może mój partner planował to samo.

„Wyglądasz, jakbyś już zdecydowała, że w każdej chwili cię odrzucę. Dlaczego, Briar? Co ci się stało?” – zapytał, jakby domyślał się, że podchodzę do niego sceptycznie.

Westchnęłam. Równie dobrze mogłam od razu zerwać ten plaster. Im szybciej się dowie, tym szybciej poczuje ulgę, że nie on jedyny mnie odrzucił. „Nie jesteś moim pierwszym mate. Spotkałam swojego partnera dwa miesiące temu i gdy tylko mnie zobaczył, odrzucił mnie”. Zauważyłam, jak jego oczy ciemnieją. Wyraźnie był zdenerwowany. Kto wie dlaczego? Chciał wiedzieć, co mi się stało. Teraz już wie i jest na mnie zły?

„Po pierwsze, cieszę się, że cię odrzucił, Briar. Bo teraz jesteś moja i jestem nie tylko szczęśliwy, ale kurewsko zachwycony, że należysz do mnie. Po drugie, kimkolwiek był twój pierwszy partner, był skończonym idiotą, skoro nie widział, jaka jesteś idealna. Tak czy inaczej, to jego strata, a mój zysk, słodka. Czy on był częścią Steeltooth?”.

Wpatrywałam się w niego w kompletnym szoku. „Briar, mówiłam ci, ON nas CHCE. Nie mogę się doczekać, aż poznam jego wilka. Założę się, że jest tak samo seksowny jak Kaelen”. Mruczała w mojej głowie, patrząc na naszego partnera maślanymi oczami. Tak, była totalną kusicielką i już zdecydowanie kochała tego człowieka. Najwyraźniej nie traciła czasu. On powiedział, że jest zachwycony, że jestem jego. Nigdy nie sądziłam, że ktoś użyje takiego słowa w stosunku do mnie. Zwłaszcza że wszystko, co kiedykolwiek usłyszałam w życiu, było całkowitym przeciwieństwem. „Tak, jest ze Steeltooth. Właściwie to on powiedział, że nie nadaję się na Lunę”.

Spuścił wzrok, kręcąc głową z rękami opartymi seksownie na biodrach. Z uśmieszkiem zapytał: „Dlaczego miałby ci powiedzieć, że nie nadajesz się na Lunę? Czy twoim partnerem był Alfa Malachi?” – zachichotał.

Spojrzałam na ziemię i bardzo cichym głosem odpowiedziałam: „Tak”. Powoli podniosłam wzrok i zobaczyłam furię bijącą z aury Alfy Kaelena.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 - Obsesja przerażającego Alfy na punkcie jej krągłości | StoriesNook