Harrison
– Dobrze cię widzieć – przywitał mnie Miles, ściskając mi dłoń, gdy podszedłem bliżej. Spróbowałem odwzajemnić uśmiech, ale byłem niemal pewien, że wyszedł mi z tego tylko wykrzywiony grymas.
– Możemy mieć to już za sobą? – zapytał, a on skinął głową i gestem zaprosił mnie do środka. Weszliśmy do budynku, a ja starałem się przygotować na rzeczywistość tego, co miało nastąpić.
Wesley Sterl






