Rowan
– To do zobaczenia – odparłam i niemal skrzywiłam się na dźwięk własnego głosu, który brzmiał tak bez tchu i z taką przesadną ekscytacją. Mój Boże. Czy ja naprawdę tak się zachowuję w jego obecności? Miałam nadzieję, że uda mi się zachować choć trochę więcej fasonu, ale najwyraźniej straciłam tę zdolność.
Wymieniliśmy się numerami, pożegnaliśmy i rozłączyłam się, po czym przez dłuższą chwilę






