Donovan
Po przybyciu do zamku podeszła do mnie wysoka, smukła postać i odebrała walizki, które niosłem. Stworzenie nie miało twarzy, tylko ciemne oczy, które zdawały się przenikać moją duszę.
Cisza była niemal ogłuszająca, a po plecach przebiegł mi dreszcz, gdy bezwłosa postać prowadziła mnie korytarzem w stronę pokoju, w którym mieliśmy się zatrzymać.
Wewnątrz zamku atmosfera była zimna i ponura,






