languageJęzyk

ROZDZIAŁ 10: Elowen Ashford

Autor: Vivian_G14 cze 2026

Piętnaście lat później Elena, wraz z państwem Ashford, przeprowadziła się do Paryża. Elena wciąż żyła jako Adeline, by chronić się przed Vaxem. Vax był przekonany o jej śmierci i kontynuował życie jako prezes wielkiej firmy w Madrycie.

Elena posiadała penthouse, z którego balkonu i okien rozpościerał się widok na Wieżę Eiffla. Była właścicielką całego apartamentowca. Państwo Ashford posiadali wielką posiadłość w okolicy. Dzięki ich koneksjom i wpływom Elenie łatwo było zostać celebrytką. Jako pseudonim artystyczny wybrała Elowen Ashford, ale znana była również jako Adeline Ashford, gdyż to było teraz jej oficjalne nazwisko.

Perspektywa Elly:

Dziś mam wolne! Nie mogę się doczekać, aż mój chłopak odwiedzi mnie w penthouse. Mieszka na trzydziestym trzecim piętrze. Jestem już po kąpieli. Leżę na łóżku w seksownej bieliźnie. Dzisiaj jest nasza rocznica. Tarzam się po łóżku z ekscytacji na myśl o wieczornym świętowaniu. Nagle usłyszałam, jak ktoś wpisuje kod do drzwi. Przestałam się wygłupiać i wstałam. Przejrzałam się w lustrze. „Jestem taka piękna i seksowna! Hahaha, oczywiście, przecież to Elowen Ashford! Najpopularniejsza gwiazda na świecie!” – powiedziałam do siebie. Byłam dumna ze swoich osiągnięć. Nagle spoważniałam, przypominając sobie o tamtej Lycaonii. Wybrałam zawód aktorki właśnie po to, by go odnaleźć i wymierzyć sprawiedliwość. Ale oczywiście kocham swoją karierę!

„Kochanie!” – zawołał mój chłopak od progu. Zamknął drzwi, a ja podbiegłam do niego. Przytuliłam go mocno. Podniósł mnie, a my spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy.

„Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, skarbie!” – przywitał mnie, patrząc na moje usta. Nie mogłam się doczekać i pocałowałam jego miękkie wargi. Całowaliśmy się namiętnie, podczas gdy ja gładziłam go po plecach. Zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku. Zawisł nade mną i zdjął koszulę, obnażając wyrzeźbiony tors. Jest modelem, ma na imię Trent. „Kochanie, jesteś gotowa?” – mrugnął do mnie. Skinęłam głową: „Oczywiście, że tak”. Znów zaczął mnie całować, błądząc dłońmi po moim ciele. Pomógł mi zdjąć bieliznę i po chwili byłam już całkiem naga. Całował moją szyję, pieszcząc moje piersi. Ssł jedną z nich, podczas gdy jego palce drażniły moją kobiecość. Uwielbiam, kiedy to robi. Jest w tym naprawdę dobry. Znów złączył nasze usta w agresywnym pocałunku. Naprawdę go kocham. Mam nadzieję, że to ten jedyny. W końcu wszedł we mnie i zaczął pchać mocno i szybko. „Ahhh! Ahhhh!” – sapałam z rozkoszy, seks był niesamowicie intensywny. „Zaraz dojdę, Elly!” – krzyknął, a ja uwielbiałam wyraz jego twarzy w tej chwili. Ale dlaczego tak szybko skończył? A co ze mną? „Ungh~” – jęknęłam, gdy trafił w mój czuły punkt, po czym skończył we mnie. Opadł na mnie i natychmiast zasnął. Westchnęłam i zepchnęłam go z siebie. Leżał obok. Odwróciłam się na bok, żeby mu się przyjrzeć. „Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, skarbie, ale mnie nie zaspokoiłeś” – szepnęłam do śpiącego. Wstałam, owinęłam się kocem i wyszłam na balkon popatrzeć na Wieżę Eiffla. „Mam nadzieję, że to on. Nie chcę znów cierpieć. Mężczyźni zawsze mnie ranią i zdradzają”. Było bardzo zimno, w końcu jest zima. Dzisiaj są też moje urodziny, ale mój chłopak nawet nie złożył mi życzeń.

Odetchnęłam głęboko i wróciłam do środka sprawdzić, co u niego. Wyglądało na to, że już się obudził. Był już ubrany. Podeszłam do niego, siedział na łóżku i wiązał buty. „Gdzie idziesz? Mieliśmy świętować, prawda?” – zapytałam, stając przed nim. Wstał i ujął moje ramiona. „Mam dziś wieczorem nagrania, wrócę przed świtem” – powiedział, musnął moje usta pocałunkiem i wybiegł z mieszkania. Nic nie odpowiedziałam, czułam tylko narastającą frustrację. Byłam wściekła! Co to miało być? Nawet nie wspomniał o moich urodzinach! Czy on zapomniał? Ubrałam się w dres i usiadłam w gabinecie.

„Hmm, może zrobię mu niespodziankę”. Pomyślałam o czymś wyjątkowym, skoro ma pracować całą noc. Ugotowałam jego ulubioną zupę i nie mogłam się doczekać, aż ją zje! Opuściłam penthouse i zjechałam do jego apartamentu. Stanęłam przed drzwiami. Znam kod! Postawiłam zupę, wpisałam cyfry i drzwi się otworzyły. Weszłam powoli do środka. Zostawiłam zupę w kuchni, ale usłyszałam dziwne dźwięki. Dziewczyna? Jęki? Czy zostawił włączony telewizor? Podeszłam do sypialni; drzwi były uchylone. Moje oczy rozszerzyły się z przerażenia – przyłapałam go na seksie z inną aktorką! Dziewczyna siedziała na nim i wyraźnie świetnie się bawili. Co za dupek! Przecież kochaliśmy się kilka minut temu, a teraz jesteś z inną? Obrzydliwe! Wróciłam do kuchni po zupę. O tak, to dla ciebie i twojej dziwki! Wpadłam do pokoju i wylałam na nich gorącą zupę w samym środku aktu. Przestali, a dziewczyna wrzasnęła przeraźliwie, uciekając w kąt łóżka.

„Elly?” – Trent gapił się na mnie, jakby zobaczył ducha.

„Jesteś obrzydliwy! Zrywamy, Trent! Jesteście siebie warci! Masz czas do jutra, żeby się wyprowadzić z tego budynku, bo inaczej wezwę policję!” – wykrzyczałam. Odwróciłam się na pięcie, by wyjść, ale Trent chwycił mnie za rękę. Nie chciałam na niego patrzeć. Nie mogłam!

„Tak mi przykro, Elly. Kocham cię, ale ją też kocham. Po prostu nie mogłem...” – nie dokończył, bo uderzyłam go z całej siły w twarz.

„Oszczędź sobie wyjaśnień, Trent! Tak bardzo ci ufałam! Ledwo co byliśmy w łóżku, a ty od razu lecisz do innej, i to do Sienny, aktorki, którą tak lubiłam? Wstydź się, Trent!” – wrzasnęłam.

Trent próbował mnie przytulić, mimo że był nagi. Czułam odrazę. Co za kłamca i zdrajca! Odtrąciłam go. „Dzisiaj są moje urodziny, dziękuję za ich zrujnowanie!”. Odwróciłam się i wyszłam. Wróciłam do siebie i zaczęłam pić. Byłam kompletnie pijana, stałam na balkonie, patrząc na Wieżę Eiffla. „Miasto Miłości, co?” – wymamrotałam.

Perspektywa osób trzecich:

Elly była pijana w sztok i nie mogła przestać przeklinać Trenta i całego świata. Patrzyła na Wieżę Eiffla. „Miasto Miłości? Jeśli to prawda, to dlaczego mnie to spotyka? Może powinnam tam pójść i sprawdzić, czy istnieje prawdziwa miłość” – pomyślała. Przypomniała sobie słowa pani Ashford: jeśli spotkasz kogoś pod Wieżą Eiffla, to szansa, że to ten jedyny. Potrząsnęła głową i zaśmiała się szaleńczo. Była naprawdę wstawiona. Chwyciła płaszcz i wyszła z penthouse'u. Szła przed siebie, zataczając się. „Muszę dojść do wieży. Muszę spotkać przeznaczenie. Hyk!” – beknęła do siebie. Jej twarz była czerwona od alkoholu. Dotarła pod Wieżę Eiffla. „I co w tym takiego pięknego?” – mruknęła. „Gdzie moja prawdziwa miłość? Gdzie ten jedyny?”. Krążyła w kółko, aż nagle...

„Hej, czy ty nie jesteś tą sławną aktorką, Elly?” – podszedł do niej jakiś typ, wyglądający na gangstera. Elly zmrużyła oczy, ledwo go widząc. „Elly? No, to ja!” – odpowiedziała bełkotliwie. „O, jest kompletnie nawalona, to będzie wielki news, zarobimy na tym kupę kasy!” – powiedział drugi facet, kolega pierwszego. Zaczęli robić zdjęcia marnie wyglądającej Elly. Dziewczyna osunęła się na kolana, a potem usiadła na ośnieżonej ziemi. Otuliła się ramionami. „Zimno mi” – szepnęła.

Zbiry nie odpuszczały, chcieli ją okraść. Podeszli bliżej. „Dobra, dawaj portfel i telefon. Już!” – rozkazał jeden. Elly potrząsnęła głową. „Nie! Nie dam wam!”. Próbowała wstać, ale znów upadła. Patrzyła na nich przerażona, chcąc uciec.

„Wiesz co, po prostu ją porwiemy, dostaniemy okup od jej bogatych rodziców albo menedżera!” – zaproponował drugi. Pierwszy przytaknął. Już mieli ją chwycić, gdy nagle ktoś wymierzył im potężne kopniaki w plecy. „Ack!” – jęknęli z bólu.

Elly powoli się odwróciła i zobaczyła mężczyznę, który powalił napastników. „Kim jesteś?” – wybełkotała, czując, jak wszystko wokół wiruje.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 10: ROZDZIAŁ 10: Elowen Ashford - Serce, które muszę skraść | StoriesNook