languageJęzyk

ROZDZIAŁ 11: Spotkanie

Autor: Vivian_G14 cze 2026

Rozdział 11: Spotkanie

Perspektywa osób trzecich:

Dorian wciąż leżał w łóżku. „To ten dzień. Jestem w pełni gotowy” – pomyślał. Wstał i zeskoczył z łóżka, robiąc w powietrzu salto.

Wtedy wszedł premier, trzymając w ręku kopertę. Dorian podszedł do niego. „Mam już ruszać?” – zapytał.

Premier Alistair potrząsnął głową i podszedł do biurka Doriana. Położył na nim kopertę i otworzył ją, rozkładając dokumenty na blacie. Dorian, zaciekawiony, teleportował się obok niego. Przejrzał papiery i spojrzał na premiera: „Co to jest?”.

Premier spojrzał na Doriana. „Wasza Wysokość, to profile pańskich potencjalnych celów. Proszę dokonać wyboru” – oznajmił Alistair.

Dorian przytaknął i zaczął przeglądać akta. Jego uwagę przykuła jedna z postaci. „Adeline Ashford, znana również jako Elowen Ashford” – przeczytał.

Zapoznał się z aktami Elly i uśmiechnął się szeroko. „Obieram za cel tę popularną celebrytkę. Wydaje się bezbronna” – założył.

Premier Alistair przechylił głowę. „Dlaczego tak uważasz, Wasza Wysokość?”.

„Ponieważ jest tu napisane, że zawsze ma złamane serce. Jak tylko mnie zobaczy, od razu się zakocha i nie oprze się mojemu urokowi! Hahaha!” – przechwalał się Dorian, wybuchając śmiechem.

Premier Alistair zachował kamienną twarz, po czym raz klasnął w dłonie. „Dobrze, udasz się do Paryża, do Francji. Masz dwa ludzkie lata na wykonanie misji. Powodzenia, Wasza Wysokość” – powiedział Alistair.

Dorian uśmiechnął się pewnie. „Jestem gotowy. Zabiję Elowen Ashford” – odparł z determinacją.

Odejście Doriana z Lycaonii i jego misja dla Morthosa musiały pozostać tajemnicą, by chronić wizerunek rodziny królewskiej. Przed wyruszeniem Dorian postanowił zajrzeć do gabinetu ojca. „Wasza Wysokość, jestem w pełni przygotowany, by zabić człowieka. Nie zawiodę cię” – powiedział z powagą.

Król Valerius wstał z krzesła i stanął przed synem. „Powodzenia, synu. Będę na ciebie czekał. Wkrótce staniesz na czele Lupine” – rzekł król.

Dorian skinął głową i skłonił się nisko. Gdy wyszedł z gabinetu, na zewnątrz czekał Reid. „Co tu robisz?” – zapytał Dorian brata. Reid podszedł bliżej. „Powodzenia, Dorianie. Zobaczymy, czy ci się uda. Jeśli nie, nigdy więcej cię nie zobaczę” – powiedział Reid z kpiącym uśmieszkiem. Przysunął się jeszcze bardziej. „Jeśli zawiedziesz, zginiesz, a ja zostanę następcą tronu” – szepnął mu prosto do ucha.

Dorian spojrzał na niego gniewnie i odepchnął go. „Odniosę sukces, zaufaj młodszemu bratu” – odparł sarkastycznie, po czym odszedł, ignorując go.

Dorian opuścił pałac i zaczął biegać po dziedzińcu. „Będę za tym wszystkim tęsknił, ale wrócę i sprawię, że wszyscy będą ze mnie dumni!” – mówił do siebie w biegu. Dotarł do ogrodu, w którym znajdowała się studnia. Usiadł na jej krawędzi i spojrzał w dół. „Elowen Ashford, zabiję cię!” – wrzasnął i wskoczył do środka.

Dorian przybył do świata ludzi, lądując pod samą Wieżą Eiffla. Podniósł się, masując plecy. „Ugh, to boli, co?” – mruknął. Wtem coś usłyszał.

„Hej, czy ty nie jesteś tą sławną aktorką, Elly?”.

Oczy Doriana rozszerzyły się. Poruszył uszami, by zlokalizować źródło dźwięku. „Cóż za szczęście! Elly jest tuż obok” – pomyślał i ruszył w tamtą stronę.

W końcu ich znalazł. Zobaczył scenę, w której dwaj zbiry robili Elly zdjęcia i próbowali ją okraść. „Hej, gdzie twój portfel i telefon? Dawaj to!” – krzyczał jeden. Elly kręciła głową. „Nie! Nie dam wam!”. Próbowała wstać, ale upadła na ziemię. Chciała uciekać przed bandytami.

Dorian wykrzywił usta i przeciągnął ramiona. „Czas na przedstawienie!” – powiedział z uśmieszkiem. Wyskoczył prosto przed napastników. Zbiry zamarli. Dorian pokazał swoje czerwone oczy i kły. Przerażeni bandyci rzucili się do ucieczki. „Aaa! Potwór!” – wrzeszczeli jeden przez drugiego. Pijana Elly przestała uciekać i powoli się odwróciła. „Kim jesteś?” – wymamrotała, mając przed oczami mgłę. Widziała plecy Doriana, ale obraz był nieostry. Po chwili zemdlała.

Dorian odwrócił się i zobaczył, że Elly osunęła się na ziemię. Podszedł do niej błyskawicznie i wziął ją na ręce. „Nie mogę się doczekać, aż cię zabiję, Elowen Ashford” – mruknął, patrząc na jej twarz.

Idąc, zastanawiał się, dokąd ma ją zabrać. „Gdzie ona mieszka? Z naszych informacji wynika, że w penthouse w apartamentowcu, ale wokół jest tyle budynków” – mówił do siebie, rozglądając się dookoła.

„O? Czy to Elly?” – ktoś przechodzący obok rozpoznał aktorkę. Dorian spanikował i zasłonił jej twarz włosami. „Niech to szlag! Pomyślą, że ją porwałem i wyjdę na czarny charakter! Nie, nie! Muszę tu być bohaterem!” – pomyślał przejęty, że jego plan może lec.

Teleportował się na sam szczyt jednego z budynków, wciąż trzymając nieprzytomną Elly. Spojrzał na nią. „Może powinienem był wybrać zwykłą osobę, a nie celebrytkę!” – westchnął sfrustrowany.

Skacząc po dachach z Eleną na rękach, Dorian wciąż szukał jej domu. Nie mogąc go znaleźć, zdecydował się wynająć dla niej pokój w hotelu.

Zaniósł ją do pokoju. Kiedy poprawiał pościel, Elly nagle otworzyła oczy. Dorian zamarł. „Cholera, przyłapała mnie” – pomyślał. Ale Elly nagle chwyciła go za twarz i pocałowała w usta. Dorian był tak zaskoczony, że nie mógł się nawet poruszyć.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 11: ROZDZIAŁ 11: Spotkanie - Serce, które muszę skraść | StoriesNook