languageJęzyk

ROZDZIAŁ 5: Jej ósme urodziny

Autor: Vivian_G14 cze 2026

Perspektywa Eleny:

Dzisiaj są moje ósme urodziny, jesteśmy w domu. Mieszkam z tatą i mamą. Siedzę teraz na kanapie i czekam na nich. Mama jest bardzo zajęta przygotowywaniem naszych pudełek z lunchem. Tata jest na zewnątrz i szykuje samochód. Uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie, co wydarzy się później. Tak bardzo się cieszę, że będę świętować moje ósme urodziny razem z nimi!

– Eleno, chodźmy! – zawołała mnie mama. Zeskoczyłam z kanapy i pobiegłam za nią. Wyszłyśmy na zewnątrz. Mama zamknęła drzwi wejściowe na klucz. Tata wsiadł do auta. Mama usiadła z przodu, a ja z tyłu.

– Tak się cieszę na ten piknik! – krzyknęłam radośnie. Mama spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. – Wszystkiego najlepszego, moja Eleno – przywitała mnie swoim pięknym uśmiechem. Skinęłam głową. – Dzięki, mamo!

Tata też się uśmiechnął, widziałam to w lusterku.

Po godzinie dotarliśmy do parku. Wysiadłam z samochodu i zaczęłam biegać wokół. Byłam taka podekscytowana! Potem usiadłam pod wielkim drzewem. Mama i tata idą razem, niosą nasze lunche i widzę pudełko z ciastem. Na pewno jest tam mój tort urodzinowy! Jestem dzisiaj taka szczęśliwa!

Siedzimy teraz razem pod wielkim drzewem. Mama zaczęła śpiewać mi „Sto lat”. Śpiewaliśmy razem, klaszcząc w dłonie. Zdmuchnęłam świeczkę na torcie i pomyślałam życzenie. Moje życzenie? Chcę po prostu być szczęśliwa z moją rodziną. Zjedliśmy wszystko, a kiedy skończyliśmy, wróciliśmy do samochodu. – Dokąd jedziemy, tato? – zapytałam, zapinając pasy. Spojrzał na mnie i odpowiedział: – Jedziemy kupić ci prezent urodzinowy!

Kiedy dotarliśmy do centrum handlowego, pytali mnie, co chciałabym dostać. Rozglądałam się wokół i moją uwagę przykuła piłka. Chwyciłam ją i dotknęłam. Wyglądała na taką, która dobrze się odbija. Spróbowałam nią zakozłować i była naprawdę świetna! Tata mnie zobaczył, podszedł i pochylił się nade mną. – Eleno, chcesz tę piłkę? – zapytał. Skinęłam głową. Uśmiechnął się i wziął ją. – Kupię ci ją, dobrze?

Uśmiechnęłam się szeroko i dwa razy skinęłam głową. – Tak, proszę! – Potem go przytuliłam. – Dzięki, tato! Jestem taka szczęśliwa!

Tata kupił mi tę piłkę. Mama i tata patrzyli na mnie, gdy bawiłam się nową zabawką. Nie wiem dlaczego, ale ta piłka naprawdę mnie urzekła!

Potem poszliśmy do kina i obejrzeliśmy razem komedię. Było naprawdę zabawnie. Mama i tata śmiali się bez przerwy. Ja po prostu ich obserwowałam. Siedzieli obok siebie, a ja obok mamy. Tak miło było na nich patrzeć. Chciałabym, żeby to nigdy się nie skończyło.

Po filmie postanowiliśmy wyjść. Musieliśmy przejść przez jezdnię, bo tata zaparkował samochód daleko od centrum, ponieważ parking był pełny, kiedy przyjechaliśmy. Staliśmy obok wielu innych ludzi, czekając na zielone światło. Patrzyłam na sygnalizator, kozłując piłką. Ale nagle...

– O? – Otworzyłam usta. Piłka wyślizgnęła mi się z ręki. Moja zabawka potoczyła się na drogę. Poczułam ucisk w piersi. – Nie! – krzyknęłam. Była dla mnie taka cenna! Nie mogła się zniszczyć! Nieostrożnie postąpiłam krok do przodu, by ją złapać, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. Zobaczyłam nadjeżdżający biały samochód. Zamknęłam oczy. Ale...

Co się dzieje? Powoli otworzyłam oczy i poczułam, że niesie mnie jakiś chłopak. Nie widziałam jego twarzy, miał na głowie czapkę z daszkiem. Rozejrzałam się i zdałam sobie sprawę z czegoś dziwnego. Czy my lecimy? Zaczęłam się bać. Rozpłakałam się na całe gardło. Nie wiedziałam, co się dzieje. Proszę, ratujcie mnie, mamo i tato!

Po kilku sekundach dotarliśmy do parku Retiro. Zobaczyłam tam ławkę i chłopak mnie na niej posadził. Otarłam łzy i spojrzałam na niego. Próbowałam dojrzeć jego twarz, ale było ciemno, a on miał tę czapkę. Odwrócił się i uniósł prawą rękę. Czy się żegnał? Czy to machnięcie oznaczało, że zostawia mnie tu samą? Ale mimo wszystko, uratował mi życie! Nie wiem, czy to były halucynacje, ale chciałam mu podziękować z całego serca. – Dziękuję za uratowanie mnie! – krzyknęłam. Zatrzymał się na chwilę, ale potem ruszył dalej i opuścił park.

Wzięłam głęboki oddech. Mam nadzieję, że z mamą i tatą wszystko w porządku. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do mamy. Mama szlochała, kiedy odebrała. Byli już w samochodzie i powiedzieli, że są blisko. Czekałam, aż przyjadą. Po kilku minutach pojawili się. Zobaczyłam ich z daleka, jak biegną w moją stronę. Kiedy do mnie dobiegli, mocno mnie przytulili, a ja ich. Wyglądali na tak strasznie zmartwionych! Ale nie zapytali mnie, jak przeżyłam ten wypadek. Cieszyli się po prostu, że znów jesteśmy razem.

– Córeczko, to było takie niebezpieczne. Proszę, nigdy więcej tego nie rób – szlochała mama, tuląc mnie do siebie. Poklepałam ją po plecach. – Obiecuję, mamo, już nigdy tak nie zrobię.

Tata przestał mnie ściskać i wyprostował się. Spojrzałam na niego – trzymał moją piłkę. Moje oczy się rozszerzyły. – Jak to? – zapytałam. Nie mogłam uwierzyć, że piłka przetrwała spotkanie z tymi wszystkimi autami!

– Samochody zatrzymały się, kiedy wykrzyknęliśmy twoje imię. Ale ku naszemu zdziwieniu, ciebie nie było. Została tylko piłka i była nietknięta! – wyjaśnił tata przez łzy.

– Tato... – wymamrotałam. Mama wciąż mnie trzymała. Naprawdę dziwiło mnie, że nie pytają o to, jak ocalałam.

Mama wstała i ujęła mnie za rękę. – Idziemy? – zapytała, patrząc mi w oczy. Skinęłam głową i razem opuściliśmy park.

W samochodzie nie mogłam przestać myśleć o tym, co się stało. Kim on był? Czy był w ogóle człowiekiem? Czy to działo się naprawdę? A może to był tylko sen? Byłam zdezorientowana. Ale byłam też ogromnie wdzięczna, że mnie uratował. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, chciałabym mu podziękować jeszcze raz, w bardziej odpowiedni sposób.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: ROZDZIAŁ 5: Jej ósme urodziny - Serce, które muszę skraść | StoriesNook