Wychodzimy z kuchni; Cristiano wraca do żelaznego kominka, by dokładać polana, a ja idę do łazienki na szybki prysznic, chcąc zmyć z siebie cały ten dzień, zanim ułożymy się do snu. Zabieram ze sobą whisky, chcąc podtrzymać ten błogi szum w głowie, który mi daje.
Kiedy się rozbieram, podskakuję lekko, gdy coś z łoskotem upada na podłogę. Gapię się na to przez chwilę, zdając sobie sprawę, że to tel






