Finnian Sullivan mocniej zaciska ramię wokół mnie. „Isadora, proszę”.
„Finnian Sullivan” – rzucam ostro, wskazując ręką na prywatny samolot Gianny Moretti. „To… to nie jest przypadek”.
„Czy ty to zaaranżowałaś!?” – sapie, gapiąc się na mnie.
„Nie!” – krzyczę, lekko go popychając. „Finnian Sullivan, to jest jak… przeznaczenie! Interwencja! Wszechświat czy cokolwiek innego… po prostu ją tu postawił!






