– Tobie – mówi zmęczonym głosem Finnian Sullivan, wskazując na mnie palcem i zamykając za sobą drzwi – nie wolno o nic pytać. Jasne? I nigdy, przenigdy tego nie widziałaś. Byłem tutaj całą noc.
Podnoszę ręce do góry, dając mu znać, że zgadzam się na te warunki.
– Dobrze – mruczy Finnian i wzdycha z ulgą. – Idę spać – dodaje, zdejmując buty i ruszając w stronę korytarza.
– Akurat! – woła za nim Nic






