languageJęzyk

Rozdział 1

Autor: Katty&Cutie12 cze 2026

"Cassio Valerius! Jeśli nie zejdziesz na dół w ciągu pięciu minut, będziesz musiała iść do szkoły na piechotę!" – woła z dołu pan Silas, mój przybrany tata.

"Już schodzę!" – odkrzykuję, po czym wiążę włosy w schludny kucyk i uśmiecham się do swojego odbicia.

Moi rodzice zmarli, gdy miałam sześć lat, i od tamtej pory przenoszono mnie z jednego domu zastępczego do drugiego. Zamieszkałam tutaj, gdy skończyłam piętnaście lat, i jak na razie jest całkiem nieźle.

Dzisiaj są moje osiemnaste urodziny, a dla wilkołaka oznacza to, że prawdopodobnie poznam dziś swojego mate. Jestem podekscytowana i czuję, jak moja wilczyca, Kyra, skacze we mnie z radości.

Przyglądam się sobie po raz ostatni. Mama mówiła, że jestem ładna. Czasami w to wierzę. Mam jej zielone oczy i brązowe włosy taty. Kiedyś nosiłam długie, ale w zeszłym roku zdecydowałam się je ściąć do ramion. Wygładzam koszulkę i wstaję.

Moje ubrania są nieco za duże, ale dają radę. Jako dziecko z rodziny zastępczej muszę zadowolić się tym, co dostaję, a zazwyczaj nie jest tego dużo. Państwo Silas są bardzo miłymi ludźmi, ale opiekują się wieloma dziećmi i nie mają wielkich możliwości finansowych.

"Cas, urodzinowe naleśniki stygną, wszyscy się spóźnimy, jeśli natychmiast nie zejdziesz!" – Mina, moja przybrana siostra, wychyla głowę przez drzwi mojego pokoju.

"Idę" – odpowiadam z uśmiechem i biorę torbę.

"Wszystkiego najlepszego, tak przy okazji" – mówi, gdy spotykamy się przy schodach.

Uśmiecham się szeroko i kładę jej rękę na ramieniu.

"I co, jesteś podekscytowana? Możesz dziś poznać swoją jedyną prawdziwą miłość" – pyta Mina.

Kyra wyje cicho na samą myśl o odnalezieniu naszej miłości.

"Chyba jestem. Żałuję tylko, że moje urodziny wypadły w dzień szkolny" – odpowiadam, schodząc z ostatniego stopnia.

"Wszystkiego najlepszego, kochanie" – wita mnie pan Silas i przyciąga do bocznego uścisku.

Uśmiecham się promiennie, gdy pani Silas wchodzi do salonu ze stosem naleśników. Za nią idzie piątka mojego przybranego rodzeństwa; wszyscy przyłączają się do śpiewania urodzinowej piosenki.

Kładzie talerz z naleśnikami na stole i mocno mnie przytula.

"Nie mogę uwierzyć, że dziś poznasz swojego mate. Wciąż pamiętam dzień, w którym poznałam swojego" – uśmiechnęła się do męża, a ja uśmiechnęłam się, patrząc na nich.

Nie chcę wiele. Będę szczęśliwa z każdym mate, byle tylko kochał mnie tak, jak Silasowie kochają siebie nawzajem.

Zjadamy wspólnie naleśniki, po czym pan Silas zawozi nas wszystkich do szkoły.

*************

Po wejściu do szkoły idę prosto do swojej szafki. Macy, moja najlepsza i jedyna przyjaciółka, podbiega do mnie i mocno mnie ściska.

"Wszystkiego najlepszego, Cas. Mam nadzieję, że trafisz na świetnego mate" – mówi podekscytowana.

Zaczynam odnosić wrażenie, że wszyscy cieszą się z odnalezienia mojego mate bardziej niż ja.

"Też mam taką nadzieję" – odpowiadam cicho.

Macy nie ma jeszcze osiemnastu lat, więc nie ma swojego mate. Jeśli mój mate nie skończył jeszcze osiemnastu lat, to ja również go dzisiaj nie znajdę. Bogini Księżyca obdarza każdego wilkołaka partnerem, gdy oboje mają po osiemnaście lat, i zazwyczaj dzieje się to w godzinie naszych narodzin. Urodziłam się blisko wieczora, więc jeśli mój mate jest już pełnoletni i znajduje się w pobliżu, spotkam go właśnie wtedy… Nie mogę się doczekać.

"Spójrz" – mówi Macy, kierując mój wzrok na trzech chłopaków, którzy właśnie weszli do budynku.

Drake Vane, Jace Vane i Ryker Brand. Powiedzieć, że ta trójka jest ciacho, to mało. Są nieziemsko przystojni. Gdybym nie wiedziała lepiej, powiedziałabym, że są Likanami.

Drake jest najprzystojniejszy z całej trójki i jest przyszłym alfą watahy Luvina Moon. Ma czarne, krótkie włosy i zabójcze niebieskie oczy.

Podobnie jak jego kuzyn i przyszły beta, Jace również ma niebieskie oczy, ale jego włosy nie są czarne jak u Drake'a; ma ciemny blond, który zazwyczaj nosi w nieładzie, ale i tak zawsze wygląda dobrze.

Ryker nie jest z nimi spokrewniony. Ma błyszczące zielone oczy, które kontrastują z jego czarnymi włosami, zaczesanymi zazwyczaj w quiffa. Kocham się w nich wszystkich trzech, odkąd zaczęłam chodzić do tej szkoły.

Wiem, że nigdy nic nie wydarzy się między mną a którymkolwiek z nich i całkowicie mi to wystarcza. Moje zauroczenie przypomina raczej uwielbienie dla celebrytów.

Wypuszczam powietrze, które nieświadomie wstrzymywałam, gdy nas mijają. Chłopcy tacy jak oni nigdy nie zauważyliby kogoś takiego jak ja. Oni uganiają się za dziewczynami o wysokiej pozycji rodzinnej i zabójczej urodzie, takimi jak Sloane Thorne, dziewczyna Drake'a.

Jej ojciec jest Likanem, ona zresztą też. Jej rodzina ma powiązania sięgające samego króla.

A jej ciało… cóż, stwierdzenie, że wygląda jak grecka bogini, to za mało. Bogini musiała poświęcić sporo czasu na stworzenie Sloane.

W każdym razie, nie przejmuję się tym. Dzisiaj poznam swojego mate i zaczniemy naszą piękną historię miłosną. Będzie mnie kochał, mimo że nie jestem idealna, a ja będę kochać jego.

Kyra jest taka szczęśliwa. Ja też.

"Uśmiechasz się" – zauważa Macy, gdy idziemy na lekcje.

"Po prostu mam dobre przeczucia".

Wchodzimy do klasy i zajmujemy nasze stałe miejsca.

Lekcje minęły szybko. Niezmiernie mnie to cieszy. Nie jestem fanką szkoły. Przychodzę tu tylko dlatego, że nie mam wyboru. Każdego dnia wyczekuję momentu, kiedy to się skończy. Jedyną rzeczą, którą lubię w szkole, są zajęcia z fotografii. To przedmiot dodatkowy i wybrałam go z radością. Uwiecznianie chwil na jednym zdjęciu jest naprawdę niesamowite i uwielbiam to. Jedynym problemem jest to, że nie mam aparatu. Nie stać mnie na niego.

Moim marzeniem jest zostać światowej sławy fotografką mody i portretów, taką jak Mario Eduardo Testino.

*****

Macy i ja właśnie dotarłyśmy do małej restauracji tuż za szkołą. Pracujemy tam na pół etatu, a większość zarobków zawsze oddaję Silasom, żeby pomóc przy dzieciach. To, co zostaje, odkładam na studia i zakup aparatu. Jak na razie to, co mam, ledwo starczyłoby na porządny posiłek, a co dopiero na sfinansowanie moich marzeń o studiach.

Właśnie mam się przebrać w ubrania robocze, gdy nagle czuję piękny zapach. Nie potrafię go opisać, ale jest nieodparty. Nie umiem go do niczego przypisać, ale pachnie niebiańsko. Kyra, moja wilczyca, walczy o to, by ją uwolnić; chyba wiem, co to oznacza.

Idę za zapachem, by zobaczyć, dokąd mnie zaprowadzi. Słyszę mgliście wołanie Macy, ale nie potrafię skupić się na niczym innym poza tą wonią.

Zapach prowadzi mnie na parking, a konkretnie przed maskę bardzo znajomego samochodu.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 1: Rozdział 1 - Wymuszona małżonka alfy | StoriesNook