Jace idzie nie wiadomo dokąd, a ja znów zostaję sama. Idę w stronę klasy i zaglądam przez drzwi; obok Macy jest wolne miejsce. Uśmiecham się do niej i wchodzę do środka.
— Gdzie cię wywiało? W jednej chwili byłaś obok, a w następnej zniknęłaś — pytam ją, pamiętając, jak kompletnie się ulotniła, gdy pojawił się Kane.
Posyła mi wymowne spojrzenie, a potem odwraca wzrok.
— A więc zauważyłaś. Myślałam






