Zane słyszał o tym, co wydarzyło się zeszłej nocy i nie mógł w to uwierzyć; był pewien, że w całej tej sytuacji coś jest nie tak, ale Alfa po prostu nie chciał go słuchać, a Jax tylko drwił z jego teorii.
– Nie było cię tam, nie widziałeś tego pokoju. Zapach seksu i alkoholu był tak gęsty, że można go było kroić – Beta wyglądał na zniesmaczonego samym wspomnieniem. Jego oczy pociemniały; potępiał takie czyny.
Wieści o tym, co się stało, nie rozeszły się jeszcze po całej watasze, ale przy udziale Cassandry Zane był pewien, że przed zachodem słońca dowiedzą się o tym wszyscy.
Mógł tylko westchnąć nad tą sytuacją. Sam nie wierzył, by Elara mogła dopuścić się czegoś tak niemoralnego, ale nie miał dowodów na jej obronę, poza przeczuciem, że w tej sprawie kryje się coś więcej.
Zane zastał Elarę śpiącą pod gabinetem Alfy i podszedł do niej.
– Elaro, zrobisz sobie krzywdę, śpiąc w ten sposób – powiedział łagodnie, delikatnie nią potrząsając.
Elara drgnęła i spojrzała na niego z zaskoczeniem. – Gdzie jest Kaelen? – Jej wzrok natychmiast powędrował w stronę gabinetu. Wstała i zajrzała do środka, ale pokój był pusty.
– Alfa jest na terenach Żelaznej Straży – odparł Zane. – Co właściwie stało się zeszłej nocy?
Elara nie mogła się powstrzymać; wybuchnęła płaczem, opowiadając mu o wszystkim. Była ogromnie wdzięczna, że ktoś wreszcie ją o to zapytał, zamiast od razu zakładać, że zdradziła Kaelena. Jak mogłaby to zrobić?
Opowiedziała Zane’owi o tym, jak Cassandra namówiła ją na wyjście do klubu, bo jej przyjaciółka miała tam urodziny, o czym Kaelen wiedział.
Ale po trzecim kieliszku Elara poczuła silne zawroty głowy, a Cassandra pomogła jej wynająć pokój w hotelu w tym samym budynku, co bar.
Potem Elara straciła przytomność, a kiedy się obudziła, była naga obok obcego mężczyzny. W samym środku jej paniki zjawił się Kaelen z Cassandrą.
– Ona sama mi powiedziała, że to wszystko zaplanowała. – Elara była załamana faktem, że Kaelen w ogóle jej nie uwierzył. Nawet nie dopuścił myśli, że może mówić prawdę. – On mi nie uwierzył… – Elara znów zapłakała. Jej serce pękało; nie pragnęła niczego innego, jak tylko odzyskać jego zaufanie.
Ale zdawało się, że to zbyt wiele.
– Spodziewałem się tego. Od początku coś mi w tym nie pasowało.
– Przecież nigdy bym go nie zdradziła z jakimś przypadkowym facetem, którego nawet nie znam – mówiła Elara przez łzy. – Wierzysz mi?
Zane uśmiechnął się bezradnie. – Nie znam tego kolesia, ale mogę być pewien, że nie byłby fajniejszy od mojego Alfy; dlaczego więc miałabyś do niego uciekać?
Elara zaśmiała się z tej logiki. Po rozmowie z nim poczuła się nieco lepiej. Prawdę mówiąc, była bliżej z Gammą niż z Betą i cieszyła się, że Zane stanął po jej stronie.
– Przestań płakać, daj mu trochę czasu. Ja też spróbuję z nim porozmawiać – obiecał Zane, a Elara nie mogła mu być bardziej wdzięczna.
– Wiszę ci przysługę – prychnęła, ocierając łzy. Zane odpowiedział jej udawanym grymasem obrzydzenia, co sprawiło, że oboje się zaśmiali.
– Już i tak za dużo mi wisisz – zażartował.
Jednak w momencie, gdy Elara poczuła się odrobinę lepiej, do gabinetu wszedł Kaelen i zobaczył ich dwoje śmiejących się razem, co sprawiło, że krew w nim zawrzała.
Czuć było drastyczny spadek temperatury. Oboje odwrócili głowy w stronę Kaelena. Jego spojrzenie było przepełnione wrogością.
Elara natychmiast wstała i podeszła do niego; cieszyła się, że go widzi, ale Kaelen czuł coś wręcz przeciwnego – widział tylko swoją odrzuconą mate, która flirtuje z jego Gammą.
– Kaelen, porozmawiajmy, naprawdę musimy porozmawiać – powiedziała gorliwie, próbując ująć jego dłoń, ale on odtrącił ją, rycząc wściekle:
– WON!
Oczy Kaelena płonęły furią, gdy patrzył, jak Elara upada na podłogę. Była tak zmęczona, nic nie jadła od wczoraj, a stres i presja odebrały jej resztki sił.
Widząc, jak łatwo upadła, Kaelen drgnął, ale nie pomógł jej. Wpatrywał się w nią z gniewem.
– Kaelen, myślę, że powinieneś jej wysłuchać – powiedział Zane, próbując załagodzić sytuację. Chciał pomóc Elarze wstać, ale wzrok Alfy go powstrzymał. Nie mógł podchodzić do niej lekkomyślnie, by nie pogłębić nieporozumienia.
– Dlaczego miałbym słuchać takiej dziwki jak ona?! – warknął nienawistnie.
Zane wzdrygnął się, słysząc tę obelgę. W przeszłości Kaelen nigdy nie przeklinał w jej obecności, bez względu na to, jak bardzo był zły, a teraz poniżał ją tak otwarcie.
Z kolei Elara, słysząc, co Kaelen o niej myśli, zamarła. Poczuła, że łzy znów napływają jej do oczu, ale otarła je, zanim spłynęły po policzkach. Podniosła się i ponownie podeszła do Kaelena. Ich spojrzenia się spotkały – w obu malował się głęboki ból.
Kiedy Elara stanęła tuż przed nim, uniosła rękę i uderzyła go w twarz z całej siły.
– Uważaj na słowa! – wrzasnęła. Spojrzała na niego nienawistnie. – Tak mnie właśnie widzisz?!
Kaelen był zaskoczony ciosem, ale kiedy znów na nią spojrzał, uśmiechał się, choć był to uśmiech, który nie sięgał oczu.
– Tak. A jak inaczej mam cię nazywać? – prowokował ją. – I jak było? Zadowolił cię? – Patrzył, jak te słowa zadają jej niewyobrażalny ból.






