languageJęzyk

KAELEN O ZIMNYM SERCU

Autor: Winston.W12 cze 2026

Wszystko wydawało się Elarze nierealne; nie była pewna, jak udało jej się wrócić do Posiadłości Sanktuarium. W jej głowie wciąż odtwarzały się obrazy tego, co spotkało ją i tamtego nieznajomego. Poza bólem spowodowanym odrzuceniem, nie czuła już niemal nic.

Odrzucenie sprawiło, że więź mate pękła, a ten ból był niemal fizyczny – jakby ktoś wbił nóż prosto w pierś i zaczął nim obracać.

Nie zostało nic prócz męczarni.

Widok Posiadłości Sanktuarium dławił ją w gardle. Jeszcze wczoraj uważała to miejsce za swój dom, ale po tym, co się stało i po odrzuceniu, miała wrażenie, że nawet ten budynek jej nie chce.

Elara weszła do głównego holu, zamierzając odszukać Kaelena. Myślała, że będą mogli spokojnie porozmawiać, gdy on trochę ochłonie; przynajmniej powinien wysłuchać jej wersji. To Cassandra za wszystkim stała.

– Gdzie jest Kaelen? – zapytała jednego z członków watahy, którego spotkała.

Młody mężczyzna drgnął na jej widok. – Luno, co się z tobą stało? Jesteś taka blada, czy jesteś chora? – zapytał z troską. Choć zmiennokształtni rzadko chorowali, patrząc na twarz Elary, trudno było pomyśleć inaczej.

– Gdzie jest Kaelen? – powtórzyła natarczywie.

– Jest w gabinecie, ale chyba jest w złym nastroju – wymamrotał. Widział się z Alfą wcześniej i ten wydawał się nieobecny.

Była już północ. Jeśli Kaelen wciąż siedział w gabinecie, zazwyczaj oznaczało to ważną sprawę do załatwienia natychmiast lub po prostu potrzebę samotności. Bywał taki nawet wtedy, gdy byli razem.

Nawet Elarze nie wolno było wchodzić do jego gabinetu bez pukania, choć w przeciwieństwie do innych członków watahy nie miała kłopotów, gdy nalegała na spotkanie. Szanowała go jednak i starała się nie przeszkadzać, gdy potrzebował przestrzeni.

Dlatego była zaskoczona, gdy usłyszała ryk dobiegający z gabinetu, a drzwi otworzyły się gwałtownie. Wybiegła z nich Cassandra z zaczerwienioną twarzą. Płakała.

Elara nie musiała być geniuszem, by domyślić się, co się stało.

Najprawdopodobniej Cassandra, nie znając nawyków Kaelena, weszła do środka bez pozwolenia i napytała sobie biedy.

Kaelen nie był łagodnym człowiekiem, wszyscy o tym wiedzieli – tylko przy Elarze zachowywał się w miarę normalnie.

Cassandra zatrzymała się na widok Elary. Była zaskoczona, że przyłapano ją na płaczu, co w jakiś dziwny sposób poprawiło Elarze humor.

Jeśli Cassandra myślała, że po odrzuceniu Elary szybko wskoczy mu na kolana, to najwyraźniej słabo go poznała.

Ten Alfa mógł mieć każdą, jaką chciał – dlaczego miałaby myśleć, że zadowoli się nią?

Elara uśmiechnęła się drwiąco, co tylko rozwścieczyło Cassandrę.

– Z czego się śmiejesz?! – warknęła i podeszła do niej agresywnie. Jej oczy były czerwone z gniewu.

Gdy Cassandra była już blisko, zamachnęła się, by zmazać uśmiech z twarzy Elary, ale nie była dość szybka. Elara przechwyciła jej dłoń i brutalnie ją odtrąciła, aż Cassandra syknęła z bólu, jakby skręcono jej nadgarstek.

– Nawet o tym nie myśl – powiedziała ostro Elara. Posłała jej mordercze spojrzenie, na co jej siostra odpowiedziała wściekłym sykiem. Wyglądała, jakby zaraz miała przybrać formę bestii, ale gdyby to zrobiła, Elara chętnie dałaby jej nauczkę.

Jednak chwilę później Cassandra uspokoiła się i odeszła, rzucając na odchodnym złośliwie:

– Znasz Kaelena. On ci nie wybaczy. Jesteś zgubiona.

Elara zacisnęła pięści. Wiedziała, jak uparty jest Kaelen. Raz podjętej decyzji rzadko kiedy zmieniał.

To, że w ogóle wciąż żyła, było szczęściem, bo Alfa nie wybaczał zdrady stanu.

Ostatecznie Elara czuła się bezsilna. Nie wiedziała, jak przekonać Kaelena o swojej niewinności i o tym, że to Cassandra ją wystawiła. Zwłaszcza że tamten mężczyzna nie żył, więc nie można było go przesłuchać.

Elara stanęła przed drzwiami jego gabinetu, ale nie zapukała. Zamiast tego usiadła obok nich na podłodze i objęła ramionami kolana.

Było już dawno po północy, a ona czuła się wykończona fizycznie i psychicznie. Nie miała już siły myśleć o swoim położeniu. Bała się i cierpiała, bo Kaelen jej nie wierzył.

Jednocześnie jednak potrafiła zrozumieć, dlaczego tak zareagował.

Dlatego musiała być cierpliwa. Musiała dać mu przestrzeń, by potem móc spróbować z nim porozmawiać.

Nagle Elarze zakręciło się w głowie. Była wyczerpana. Gdy zamknęła oczy, sen przyszedł natychmiast. Zasnęła na siedząco, opierając głowę na kolanach i tuląc nogi do piersi.

Odpłynęła, wyłączając się z otoczenia, z myślą, że obudzi się, gdy tylko ktoś otworzy drzwi.

W rzeczywistości jednak przespala całą noc i ranek. Nawet gdy Alfa wyszedł z pokoju, nie była tego świadoma.

Kaelen drgnął na widok Elary śpiącej w tej pozycji, ale po prostu przeszedł obok niej. Ta zdrajczyni nie miała już z nim nic wspólnego.

Elara obudziła się dopiero później, gdy Zane, Gamma, zaczął ją budzić. Lekko potrząsnął jej ramieniem, by zwrócić jej uwagę.

– Elara, jeśli chcesz spać, powinnaś wrócić do swojej sypialni – powiedział Zane współczującym tonem.

Elara otworzyła zaspane oczy i przypomniała sobie, dlaczego tu jest. – Gdzie jest Kaelen? – wstała i zobaczyła, że gabinet jest pusty. Jej serce znów przeszył ból. Nic go to nie obchodziło…

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: KAELEN O ZIMNYM SERCU - Zimne odrzucenie Alfy: Sekretna ciąża Luny | StoriesNook