Brak mi tchu. Moja skóra wciąż mrowi, a puls trzepocze dziko, gdy leżę splątana z Alekiem pod ciepłą pościelą. Jego ramię spoczywa ciężko i opiekuńczo na mojej talii, a klatka piersiowa unosi się i opada miarowo pod moją głową.
W pokoju panuje cisza, przerywana jedynie naszymi oddechami i zapachem seksu, który wciąż unosi się w powietrzu.
Nie wiem, ile czasu minęło; wiem tylko, że nawet po wielu,






