Jadalnię wypełnia napięcie tak gęste, że niemal duszące. Powietrze jest naelektryzowane, strumień surowej energii brzęczy pod moją skórą, w moich żyłach, jakby cały pokój pulsował w rytm wschodzącego księżyca.
Poprawiam się na krześle, próbując uciszyć niepokój kotłujący się w moim brzuchu. Po drugiej stronie sali Micah i Jason siedzą cicho; jedyną oznaką ich napięcia są zaciśnięte szczęki.
Większ






