Wiatr jest miękkim pieszczotą na mojej skórze, ale nie robi nic, by ostudzić żar buzujący pod powierzchnią. Pot spływa mi po karku, gdy stoję na środku pola z zamkniętymi oczami i pięściami zaciśniętymi wzdłuż boków. Nyx krąży w moim umyśle, a jej obecność jest stałą, uziemiającą siłą.
– Spróbuj jeszcze raz – ponagla, jej głos jest cichy, ale stanowczy. – Za bardzo nad tym myślisz. Po prostu to po






