Minęło siedem dni. Siedem długich, brutalnych dni, odkąd go zabrali.
Każdego dnia poruszałam się z echem bólu Aleca, buczącym pod moją skórą jak drugie bicie serca. W niektóre dni jest słabe i tępe. W inne – nie do zniesienia.
Próbuje to przede mną ukryć. Wiem, że tak jest, ale ból ma to do siebie, że przecieka przez pęknięcia, zwłaszcza gdy świadomość ucieka.
Kiedy jest nieprzytomny, kiedy tortur






