– Mamusiu!
Odwracam się i widzę Aspen pędzącą w moją stronę; jej małe nóżki poruszają się z taką prędkością, że zaczynam się zastanawiać, czy w tajemnicy nie jest Flashem.
Ledwo zdążam się zaprzeć, zanim wskakuje mi w ramiona.
– Cześć, kochanie – witam ją, wtulając nos w jej włosy tylko po to, by wdychać jej zapach.
Nie wiem jak wy, ale jest coś w naszych dzieciach, co ucisza szalejącą w nas burzę






