Potem następuje lawina wydarzeń. Urządzam Kinga i wojowników, upewniając się, że czują się komfortowo.
Zanim King jest w swoim pokoju, napięcie w mojej piersi nieco opada. Nie na tyle, by całkowicie zniknęło, ale na tyle, bym mogła oddychać, nie czując, jakby pękały mi żebra.
Zostawiam go rozpakowującego się i idę bez celu, bez określonego miejsca docelowego. Moje myśli to bałagan; moje moce wciąż






