Kiedy opuszczam lochy, moje tętno wciąż dudni resztkami mocy, a palce drżą z wysiłku, jakiego wymagało, by nie wyrwać siłą każdej odpowiedzi z Loli. Jednak patrząc na nią, wiem, że to i tak nic by nie dało.
Spojrzenie w jej oczach wciąż mnie niepokoi. Czuję w głębi duszy, że coś jest nie tak. Prawda, która krzyczy we mnie, ale nie słyszę jej, bo jest stłumiona pod ciężarem czegoś innego.
Trudno to






