Sadie
Wiatr tańczył wokół mnie, delikatny, ale nieustępliwy, poruszając wysoką trawą, która ocierała się o moje nogi. Było chłodno, a jednak kropelki potu spływały mi wzdłuż kręgosłupa, przywierając do koszulki, jakby próbowały mi przypomnieć, jak wiele wysiłku w to wkładam. Serce waliło mi w piersi, nie z wysiłku, ale z napięcia, które towarzyszyło próbom – i porażkom – raz za razem.
– Oddychaj,






