W pokoju było zbyt cicho. Aspen zasnęła w chwili, gdy jej głowa dotknęła poduszki, z małpką i słoniem mocno zaciśniętymi w małych ramionach. Patrzyłam na nią przez dłuższą chwilę, odgarniając kilka niesfornych kosmyków z jej czoła. Jej maleńkie usta były lekko otwarte, oddech równy i cichy. Rodzaj spokoju, do którego zdają się być zdolne tylko dzieci po długim, magicznym dniu.
Dzisiejszy dzień był






