languageJęzyk

Rozdział 2

Autor: Isabella11 maj 2026

Przyszły Beta Kaelen

Moi rodzice kłócą się o to od wieczności, ale nieważne, co mówi moja matka, tata nie ustępuje. Jestem mu ogromnie wdzięczny za wsparcie, ale nie lubię być powodem ich kłótni.

Nagle drzwi do naszej kuchni otwierają się na oścież i wchodzi Alfa Rorgar, a za nim jego Luna Rixa i Gamma Tark. Mój tata jest jego Betą, a ja przyszłym Betą watahy Crimson-Crag.

— Prosiłaś nas o przyjście, Beto Helgo. Co się stało? — Po jakiego chuja moja matka wzywała Alfę?

— Z żalem muszę was poinformować, że będziecie musieli wyszkolić nowego przyszłego Betę, ponieważ Kaelen nie jest już w stanie zająć miejsca mojego męża.

— O czym ty mówisz, mamo? Dlaczego nie miałbym objąć tytułu Bety? — Alfa, Luna i Gamma Tark wyglądają na tak samo zdezorientowanych jak ja. Mój tata natomiast wygląda, jakby dokładnie wiedział, co się święci, a jego gniew staje się widoczny.

— Wstyd mi o tym mówić, wypowiadać to na głos, ale musicie wiedzieć, że dziś rano przyłapałam Kaelena na seksie z Omegą... Męską Omegą. — Jej dramatyczne zachowanie sprawia, że moje oczy same wywracają się do tyłu, za co zbieram ostrzegawczy warkot od matki, ale w tym momencie mam to szczerze gdzieś.

— Czy to prawda, Kaelen? — Alfa wygląda na wściekłego, ale nie rozumiem dlaczego.

— Tak, Alfo. To prawda.

— Kurwa! — wypluwa, a ja próbuję pojąć jego reakcję. — Dlaczego to zrobiłeś, Kaelen?

— To tylko seks, Alfo, i nie zdarzyło się to po raz pierwszy. Planowałem czekać na swoją mate, ale czasem pewne rzeczy po prostu się dzieją. — Wiem, że to mój Alfa, ale dlaczego spowiadam mu się z mojego życia seksualnego?

— To jest niedopuszczalne! — chrząka Gamma Tark.

— Od kiedy to, z kim sypiam, jest sprawą kogokolwiek innego poza moją i osoby, z którą jestem? — Powoli zaczynam tracić cierpliwość do tych ludzi.

— To jest zabronione! — piszczy mama.

— Czy istnieje jakieś prawo na ten temat, o którym nie wiem?

— Nie, nie istnieje — odpowiada Alfa. Wyraz wściekłości nie schodzi mu z twarzy nawet na milimetr.

— Więc w czym problem?

— Nie pozwolę na takie zachowanie w mojej watasze, to nie jest normalne! — O, teraz to ja jestem wściekły.

— ŻE CO? — Alfa posyła mi ostrzegawczy warkot, ale jestem zbyt nakręcony, by się przejąć.

— Kaelen, natychmiast przeproś Alfę! — ryczy mama, ale nie zwracam na nią uwagi, wpatrując się twardo w twarz Alfy.

— Co tu się dzieje? — Do pokoju wpada Trist, wyglądając jak nieszczęście i będąc ewidentnie wkurzonym. Szybko łączę się z nim przez linka, by streścić mu wszystko, co się wydarzyło, odkąd matka znalazła mnie i Covana.

Trist natychmiast się wścieka i wiem, że to z mojego powodu; zawsze był dla mnie ogromnym wsparciem. — Tato, co to znaczy, że to nie jest normalne?

— Nieważne. Nie wyglądasz na zdziwionego, wiedziałeś o tym?

— Oczywiście, że tak. Kaelen to mój najlepszy przyjaciel. Wiem, że jest gejem i wiem o nim i Covanie.

— I nie uważałeś, że powinienem wiedzieć? — Teraz jest wściekły na Trista, a to była ostatnia rzecz, której chciałem.

„Trist, przytaknij ojcu, jeśli musisz. Wiem, że nie będziesz tak myślał, ale to oszczędzi ci kłopotów!” — szybko przesyłam mu linka.

— Nie! — krzyczy na głos, patrząc na mnie.

— Co? — Alfa patrzy to na jednego, to na drugiego, domyślając się, że rozmawiamy przez linka.

— Kaelen nie chce, żebym miał u ciebie kłopoty, ale nie będę kłamał i nie zgodzę się z tym, co mówisz!

— Myślałem, że wychowałem cię lepiej, Trist! — ryczy Alfa, a ja muszę powstrzymywać się ze wszystkich sił, żeby nie walnąć go w twarz.

— Wychowałeś mnie na Alfę, bym stawiał watahę ponad siebie, bym kochał, dbał i chronił swoich ludzi — i właśnie to robię! — Trist przechodzi przez pokój i staje obok mnie, wyprostowany i dumny. Jestem mu teraz niesamowicie wdzięczny.

— Jestem twoim ojcem i Alfą, i nie oczekuję od ciebie niczego poza szacunkiem, Trist!

— I zawsze go masz, ale nie w tej sytuacji. Nigdy!

— Twoja opinia w tej kwestii nie ma znaczenia, synu. To moja wataha i ja ustalam zasady.

— Więc co dokładnie chcesz powiedzieć, Alfo? — Samo nazywanie go Alfą zostawia gorzki posmak na moim języku.

— Nie jestem człowiekiem bez serca, Kaelen! — Hamuję prychnięcie. — Masz dwa wyjścia: albo skończysz z tym zachowaniem i wszystko będzie po staremu, albo opuścisz moją watahę. Wybór należy do ciebie.

„Albo możemy wyrwać mu gardło!” — warczy w mojej głowie Aelfer, mój wilk.

„Choć czuję to samo, nie sądzę, byśmy zaszli daleko, Aelferze”. Wilk chrząka, po czym wycofuje się w głąb mojego umysłu.

— Dobrze, powiedzmy, że z tym kończę i zostaję. Co się stanie, jeśli moją mate okaże się mężczyzna?

— Wtedy go odrzucisz. Znajdziesz wilczycę, z którą się zwiążesz i ożenisz — odpowiada szybko Alfa. Wygląda na to, że ma te wszystkie odpowiedzi przygotowane i zastanawiam się, czy to naprawdę pierwszy raz, kiedy coś takiego się dzieje.

— Nie mogę w to uwierzyć. Szczerze, Kaelen, wychowałam cię lepiej. Co ty sobie myślałeś? — Mama spluwa na mnie z czystym obrzydzeniem wypisanym na twarzy.

— Nigdy mnie nie wychowywałaś, mamo. Zrobił to tata. Wychował mnie na Betę, na kogoś życzliwego, kto chroni swoją watahę i kto jest sobą. Uczył mnie, bym nie pozwalał nikomu mnie poniżać za to, kim jestem, a ty właśnie to robisz. To gówno prawda i dobrze o tym wiesz!

— W tej watasze są wilczyce, które straciły swoich partnerów, ale wciąż chcą mieć rodzinę. Możesz ożenić się z jedną z nich i skończyć te bzdury — dodaje szybko Alfa. — Ile mam czasu na podjęcie decyzji? — Moja oczywista decyzja to odejście. Nie zmienię się dla nikogo i na pewno dla nikogo nie odrzucę swojej mate.

Ale potrzebuję trochę czasu, by ułożyć plan, jeśli się da. A jeśli nie, odejdę dzisiaj, bo wolałbym być Rogue niż żyć wśród tych drani, nawet jeśli zostawienie siostry, taty i przyjaciół to ostatnia rzecz, jakiej pragnę.

— 3 dni.

— Dobrze, Alfo.

— Chodź Kael, spadajmy stąd! — Trist wskazuje na drzwi i obaj wychodzimy. Alfa Rorgar woła za Tristem, ale ten chwyta mnie za rękę i zaczyna biec, a ja szybko ruszam za nim.

— Możesz uwierzyć w mojego ojca? — zaczyna krzyczeć Trist, gdy tylko się zatrzymujemy. Widać, że kipi w nim złość. — Nie będę kłamał, jestem w szoku. Spodziewałem się tego po mojej matce, ale nie po twoim tacie.

— Wstyd mi, że jestem częścią tej watahy w tej chwili. — Trist był moim najlepszym przyjacielem przez całe życie. Jest o pół roku młodszy ode mnie i będę za nim tęsknił, kiedy odejdę.

— Ja też, stary... KURWA!

— Wiem już, że odejdziesz, ale dokąd się udasz?

— Kurwa, gdybym to wiedział. Ale mam 3 dni na ułożenie planu.

— Będę tęsknił, Kael.

— Ja też będę tęsknił, kwiatuszku, ale będziemy w kontakcie. — Uśmiecha się potakująco, po czym obaj blokujemy nasze linki i ruszamy do lasu, by wybiegać się w wilczych postaciach...

2 dni. Tylko 2 dni zajęło Tristowi, by obrócić się przeciwko mnie. Nie tylko mnie ignoruje — 2 dni wystarczyły, by z mojego najlepszego przyjaciela stał się wrogiem.

Głęboko w sercu mam nadzieję, że nie ma wyboru, że ojciec go do tego zmusza, bo to mógłbym wybaczyć. Ale świadomość, że istnieje szansa, iż robi to z własnej woli, jest, kurwa, druzgocąca.

Jedynymi przyjaciółmi, którzy trwają przy mnie w tym wszystkim, są Selyne i Covan. Nawet gdy powiedziałem im, że nie muszą, że mogą mnie po prostu ignorować bez żadnych urazów, oni wciąż stoją po mojej stronie i bronią mnie, gdy tylko są w pobliżu. Rodzice Selyne nie są zachwyceni, ale ona ma to gdzieś i nigdy jej tego nie zapomnę.

Kobieta, która podaje się za moją matkę, nie odezwała się do mnie od tamtego dnia i szczerze mówiąc, gówno mnie to obchodzi. Nigdy nie była matką dla mnie ani dla mojej siostry i naprawdę nie czuję straty z powodu braku kontaktu z nią.

Mój tata natomiast ani trochę się nie zmienił i trzyma moją stronę od momentu powrotu do domu. Sprzeciwił się wszystkim, by przy mnie zostać i wiem, że próbował wstawić się za mną, bym mógł tu zostać, ale szczerze mówiąc, mam dość tego miejsca.

Nie będę mieszkał tam, gdzie sprawia się, że czuję się bezwartościowy i brudny. Jak oni mogą być tak ograniczeni? Gówno mnie obchodzi, kogo kocha ktokolwiek z nich, wspierałbym ich bez względu na wszystko, ale patrzeć na to, żyć w ten sposób... pieprzyć to. Wychodzę! Myślą, że mogę po prostu przestać być gejem, jakby to był wybór. To nie wybór, to to, kim jestem i jestem z tego dumny. Nie zmienię się dla nikogo, więc dziś po południu poinformowałem Alfę, że do jutrzejszego wieczora mnie tu nie będzie, a on z radością to przyjął.

— Hej Kael, wszystko okej?

— Hej, Bąbelku, u mnie w porządku. Jak w szkole? — Moja młodsza siostra Lylah patrzy na mnie, a jej wielkie zielone oczy lśnią radością. Jest ode mnie o 10 lat młodsza i drobna jak na ośmiolatkę. Wygląda na to, że oboje odziedziczyliśmy gen drobnej budowy, choć nasi rodzice są wysocy, więc nie wiem, jak to się stało.

Nasza matka nigdy nie chciała dzieci, dawała to do zrozumienia przez lata, ale ojciec potrzebował syna, by przejął funkcję Bety, więc możecie sobie wyobrazić jej ulgę, gdy pierworodnym okazał się syn i nie musiała już rodzić więcej dzieci.

Niestety dla niej, ale ku mojej kompletnej i nieopisanej radości, zaszła w ciążę z Lylah, gdy miałem 10 lat. I choć pozostała tą samą zdystansowaną matką i nienawidziła całej sytuacji, ja nie.

Kochałem każdą chwilę spędzoną z Lylah od dnia jej narodzin. Do diabła, tata i ja w zasadzie wychowaliśmy ją sami bez większego udziału mamy i obaj wiemy, że ona nigdy nie zmieni swojego podejścia do dzieci.

Spędzam następną godzinę na zabawie lalkami z Lylah, po czym kładę ją do łóżka i czytam bajkę na dobranoc, przez cały czas walcząc ze łzami.

Ona wie, co się stało, i zupełnie jej to nie obchodzi, wciąż kocha mnie tak samo, ale nie wie, że jutro wyjeżdżam. Wstyd mi przyznać, że zachowuję się jak tchórz.

Ale po prostu nie potrafię powiedzieć jej tego w twarz, bo to by mnie złamało i sprawiło, że chciałbym zostać. Panie, wiesz, że chcę zostać dla niej, ale nie mogę. Wrócę po nią, gdy będzie starsza.

Napisałem jej list, który znajdzie, gdy już mnie nie będzie, i mam tylko nadzieję, że zrozumie. Mam nadzieję, że mnie nie znienawidzi, choć z drugiej strony — jeśli nienawiść do mnie sprawi, że nie będzie tęsknić, to może nie byłoby to takie złe.

Gdy już zasypia, całuję ją w czoło i wracam do swojego pokoju, wciąż walcząc ze łzami. Pozwolę im płynąć, będę płakać nad tym, że nie zobaczę jej przez długi czas, a może nawet nigdy więcej, ale to jeszcze nie teraz. Muszę być teraz silny i boję się, że gdy raz pęknę, nie będę mógł przestać, więc duszę to w sobie i zaczynam pakować torbę do wyjazdu.

— KAELEN! — Drzwi do sypialni otwierają się gwałtownie, po czym w pokoju pojawiają się tata i Covan. Zamykają i blokują drzwi, co natychmiast stawia moje zmysły w stan najwyższej gotowości. — Idą po ciebie dziś w nocy, synu. Musimy uciekać, i to już teraz!

Tata jest spanikowany i spocony, zaczyna pchać mnie w stronę okna, a ja czuję się po prostu, kurwa, zdruzgotany. Nie mogli mi pozwolić odejść w pieprzonym spokoju, prawda?

— Idźcie już, będę ich powstrzymywał tak długo, jak zdołam! — krzyczy Covan, a ja będę mu dozgonnie wdzięczny za wszystko, włączając w to tę chwilę.

— Kaelen, ruszaj się! — Ojciec otwiera okno i obaj sprawnie schodzimy po ścianie domu watahy, kierując się do lasu. Żaden z nas nie wie, dokąd idziemy, ale biegniemy z całych sił. Dosłownie biegnę po życie. Co my, do kurwy nędzy, teraz zrobimy?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki