Długopisy skrobały o papier, aparaty gwałtownie klikały. Kilku reporterów pochyliło się do przodu, celując w nią obiektywami jeszcze uważniej.
„Jestem tu, aby jasno zakomunikować” – kontynuowała Althea, a jej głos z każdym słowem stawał się coraz pewniejszy – „że podjęłam w tej sprawie kroki prawne. Proces potoczy się swoim torem i ufam, że prawo przemówi zgodnie z dowodami. Wszystko, czego pragnę






