languageJęzyk

Rozdział 1: Jej los

Autor: Adela Nowak20 kwi 2026

~Cressida~

Wycie zbliżało się, sprawiając, że serce Cressidy bębniło o jej żebra.

– Zostawcie mnie w spokoju! Błagam! Po prostu dajcie mi spokój! – krzyczała Cressida, wyczuwając dudniące łapy wojowników swojego ojca, którzy coraz bardziej się do niej zbliżali. Biegła tak szybko, jak potrafiła, przedzierając się przez las w zniszczonej sukience i parze starych, gumowych butów.

Gałęzie drzew smagały jej ramiona i twarz, drapiąc delikatną, perłowobiałą skórę. Długie brązowe włosy wysuwały się z niedbałego koka, którego upięła, zanim rzuciła się pędem do lasu.

Miodowe oczy Cressidy rozszerzyły się z przerażenia, gdy zauważyła drzewa kołyszące się za jej plecami. Wiedziała, że ją doganiają, a jej nadzieje na ucieczkę legły w gruzach.

Pragnęła, by móc już przybrać postać wilka, aby uciec przed swym marnym losem, ale Cressida nie osiągnęła jeszcze pełnoletności. Większość samców wilków przechodzi przemianę, gdy kończy dwadzieścia lat, podczas gdy wilczyce – w wieku dwudziestu jeden lat.

Cressida mogła polegać jedynie na sile i szybkości swojej krwi alfa.

– Wracaj tu, Cressido! Ani się waż uciekać! – Z oddali słyszała polecenia ojca. – Rozkazuję ci! Stój w miejscu! Słuchaj swojego alfy! –

Jej ciało natychmiast rozpoznało rozkaz alfy z ust ojca, a jej kolana stały się jak z waty, słabnąc z każdym krokiem.

– Nie! Błagam! – prosiła Cressida. W jej oczach wezbrały łzy, gdy zrozumiała, że jej plany spaliły na panewce.

Upadła, tocząc się po wilgotnej ziemi w dół zbocza. Kiedy jej ciało w końcu przestało się zsuwać, gorączkowo zerwała się na nogi. Jednakże, ku jej przerażeniu, jej ojciec, Alfa Tiberius Hawthorne, przywódca Watahy Ravenscroft, stał już przed nią wraz z jej przyrodnim bratem i trzema innymi wojownikami.

Cressida wybuchnęła płaczem, klękając przed ojcem. Błagała: – Proszę, ojcze. Nie oddawaj mnie. Będę pracować ciężej dla watahy. Zrobię wszystko, co mi każesz. Tylko… tylko mnie nie oddawaj! –

Czy nie wystarczyło, że jej własna rodzina odebrała jej przywileje i ją zniewoliła? Zrobili z niej służącą, która gotowała, sprzątała i biegała tam i z powrotem, spełniając każdy rozkaz, jaki tylko wpadł do głowy jej ojcu i przybranej rodzinie. A teraz jej ojciec zrobił coś najgorszego, ofiarując ją bezlitosnemu alfie jako oblubienicę, gdy miała zaledwie dwadzieścia lat!

Jej marzenia o znalezieniu prawdziwego przeznaczonego zostały całkowicie zdeptane.

– Nie rozumiesz, Cressido! Nasza wataha będzie w niebezpieczeństwie. To rozkaz króla alf! – wyjawił jej ojciec. – Chcesz, żeby twoja rodzina cierpiała? Ja? Twoja macocha i rodzeństwo? Twoi przyjaciele? A co z ich rodzicami? –

Tiberius prychnął i przypomniał jej: – Oboje wiemy, że żądania króla są ostateczne. Nie można mu się sprzeciwić! –

Z jednym głośnym warknięciem, jej ojciec przywołał swoich ludzi. – Brać ją! –

Kilka minut później została wrzucona z powrotem na strych ich domu, który przez ostatnie trzy lata był jej pokojem. Jej przyrodni brat, Darius, dosłownie pchnął ją na podłogę, jakby była niczym więcej niż szmatą.

Natychmiast zauważyła, że ciężko dyszy. Pożądanie emanowało od Dariusa na widok jej bezradności i długich nóg, które miał teraz przed oczami.

Ciało Cressidy natychmiast drgnęło w reakcji, a jej oczy rozszerzyły się ze strachu. Zadrwiła: – Śmiało! Wykorzystaj mnie, a zginiesz! –

To nie był pierwszy raz, kiedy jej przyrodni brat próbował położyć na niej swoje łapska. Ostatnim razem Darius nagle poczuł ostry ból w klatce piersiowej, co powstrzymało go przed napaścią na nią.

– Co ty, kurwa, robisz?! Nie nauczyłeś się jeszcze? – Nadszedł jej ojciec. Widząc scenę przed sobą, złapał Dariusa za gardło i pchnął go na ścianę.

Dusząc Dariusa gołą ręką, Tiberius dodał: – Wiesz, że jest przeklęta! Trzymaj się od niej z daleka! Będzie oblubienicą Alfy Luciusa, a nie chcemy jej teraz skrzywdzić! –

Po wyrzuceniu Dariusa za drzwi jej pokoju, Tiberius ponownie skupił uwagę na Cressidzie. Powiedział: – Jutro przybędzie beta Alfy Luciusa, żeby cię zabrać. Wyjdziesz za Alfe Luciusa, czy ci się to podoba, czy nie! –

Cressida była w udręce. Kiedy tak leżała na podłodze, łzy spływały po jej twarzy bez opamiętania.

Wspomnienia z przeszłości przemknęły jej przed oczami; to, jak ojciec całował ją w czoło na dobranoc, jak uczył ją samoobrony po raz pierwszy, jak nazywał ją swoją córeczką i wiele innych. Spojrzała ojcu w oczy i zastanawiała się, dokąd odszedł ten dawny ojciec.

Wyciągnęła do niego ręce w nadziei, że jakaś jego mała cząstka wciąż istnieje. Zapytała: – Tatusiu, proszę. Czy w ogóle ci na mnie nie zależy? Miej dla mnie litość. Kiedyś byłeś ojcem, który mnie kochał. Co zrobiłam, że to się zmieniło? Co takiego zrobiłam?! Jak mój własny ojciec może mnie tak traktować?! –

Cressida łapała z trudem powietrze i dodała: – Odkąd stałeś się dla mnie oschły, tak bardzo pragnęłam poczuć ojcowską miłość. Dlaczego, tatusiu? Proszę, pozwól mi zrozumieć! Jestem twoją córką, twoją własną krwią i kością! A jednak traktujesz moje przyrodnie rodzeństwo lepiej niż mnie! –

Jej ojciec znieruchomiał. Jego dłonie zacisnęły się w pięści. Wydawało się, że się zastanawia, ale wkrótce odpowiedział: – Przez ciebie opuściła mnie twoja matka. Przez ciebie zginął mój najlepszy przyjaciel. A jednak musiałem znosić trzymanie cię w tej watasze przez te wszystkie lata, ponieważ tak obiecałem twojej matce – że będę się tobą opiekował, dopóki nie wróci! –

Alfa Tiberius westchnął z irytacją i podjął: – Twoja matka przysięgała, że wróci, ale nigdy tego nie zrobiła. Już dawno by wróciła, gdyby cię kochała, ale nigdy się nie pojawiła. Miałem nadzieję. Aż do zeszłego tygodnia, nawet gdy ożeniłem się ponownie, jakaś mała część mnie wciąż miała nadzieję, ale wygląda na to, że los postanowił otworzyć mi oczy w inny sposób. Nie było ci pisane zostać w tej watasze. A być może twoja matka nigdy nie miała zamiaru po ciebie wracać. –

Zacisnął zęby i warknął: – Z rozkazu Króla Reginalda, wyjdziesz za Alfe Luciusa i to jest twoje przeznaczenie. –

Jej ojciec zatrzasnął za sobą drzwi, zostawiając ją w rozpaczy.

Jutro miała zostać zabrana do innej watahy, a za tydzień miała zostać wydana za mąż za najbardziej bezlitosnego Alfę w całym narodzie. Czy kiedykolwiek to przetrwa?

Cressida wypłakiwała sobie oczy, czując jednocześnie wściekłość i beznadzieję.

Słowa jej ojca krążyły jej po głowie przez całą noc. Jej matka ją zostawiła. To była prawda. Myślała: „Czy to moja wina, że matka odeszła? Czy ona mnie naprawdę nie kochała? Czy uważała, że ja też jestem przeklęta?”.

Może to była prawda, ponieważ minęło osiem lat, odkąd zniknęła jej matka, i nigdy po nią nie wróciła. Nie było od niej ani jednego słowa; żadnego listu, a nawet najdrobniejszego znaku jej obecności. Matka ją porzuciła i taka była rzeczywistość.

Świadomość, że ojciec winił ją za śmierć swojego najlepszego przyjaciela, sprawiła, że zacisnęła zęby, a jej serce poczuło się tak, jakby ktoś ściskał je dłonią. Odkąd to się stało, nigdy nie wyjaśnił jej powodu, dla którego z dnia na dzień stawał się coraz chłodniejszy. To był pierwszy raz, kiedy jej ojciec wreszcie wspomniał o tamtym dniu, tym strasznym dniu, który sprawił, że jej okropne położenie zmieniło się w coś znacznie gorszego.

Pod nosem wymamrotała: – Dlaczego zrzucił winę na mnie? Jak to była moja wina? Nawet nie wiedziałam, co się stało z Betą Eliasem! Czy on nigdy mi nie uwierzył? –

Cressida nie wiedziała, jak długo płakała tamtej nocy, ale kiedy zabrakło jej łez, zmusiła się, by wstać i oparła się o okno. Spojrzała w niebo i zapytała Księżycową Boginię: – Bogini, czy mnie opuściłaś? Dlaczego wydajesz mnie mężczyźnie, o którym mówi się, że jest przerażający i okrutny? Czy taki jest mój los? –

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 1: Rozdział 1: Jej los - Kontraktowa Luna Alfy | StoriesNook