languageJęzyk

Rozdział 4: Inny pokój

Autor: Adela Nowak20 kwi 2026

~Lucius~

Rowena wróciła do biura. Kiedy zajęła miejsce, zapytała: – I co? Jak poszło, Alfo? –

– Podpisała umowę bez wahania. Nie wyczułem z jej strony żadnego sprzeciwu, nawet w najmniejszym stopniu – odpowiedział Lucius swoim głębokim głosem.

Jakoś był tym rozczarowany. Zakładał, że Cressida jest kolejną z tych wskakujących do cudzych łóżek lub żądnych władzy córek alf. Jednak fakt, że z taką ochotą zaakceptowała warunki kontraktu, kazał mu sądzić, że nie dbała ani o jego pozycję, ani o jego pieniądze, i wcale nie wydawała się zainteresowana pójściem z nim do łóżka?

Wcześniej, gdy zobaczył, z jaką ulgą przyjęła wieść o własnym pokoju, poczuł się w pewnym sensie... niepożądany.

Skierował wzrok na Silvanusa i zapytał: – Jak wyglądało przebywanie z nią przez te dwa dni? –

Beta Silvanus wzruszył ramionami i odpowiedział: – Była... miła, posłuszna, a co najważniejsze, widziałem w jej wyrazie twarzy ból po tym, jak została zabrana z domu. Wydawała się zdystansowana wobec swojej rodziny, nawet ojca, jakby do nich nie pasowała. Okazywała więcej czułości swoim przyjaciołom. Najbardziej uderzyło mnie to, jak zapytała mnie, czy zamierzam ją skrzywdzić, jakby z góry tego oczekiwała. –

– Zgodnie z twoim poleceniem zaprowadziłam ją do najskromniejszego pokoju – opisała Rowena. – Była nim zachwycona. Podobno mieszkała na strychu w swoim poprzednim domu. –

Zapadła martwa cisza, zanim Rowena zasugerowała: – Nie wiem, Alfo, ale może... nasze założenia na jej temat były błędne. Może naprawdę nic nie wiedziała o tym małżeństwie. –

– Zatem. – Lucius jęknął. Przeczesał palcami włosy i głośno się zastanawiał: – Dlaczego król chciał, żebym się z nią ożenił? Skąd wzięła się ta decyzja? I dlaczego właśnie teraz, kiedy wojna z Nocturne wciąż trwa? –

– Czy Królowa Henrietta mogła mieć udział w tej decyzji? – zapytał Beta Silvanus.

– Nie wiem – odparł Lucius. – Ale musimy przyjrzeć się tej sprawie ze wszystkich stron. –

Frustrowało to Alfę Luciusa. Po raz pierwszy, odkąd służył narodowi jako Alfa, król nie podał mu jasnego powodu. Król Reginald wręczył mu jedynie akta Cressidy i zasugerował, że Wataha Obsydianowego Szczytu potrzebuje luny.

To nie był pierwszy raz, kiedy król sugerował, by znalazł sobie partnerkę, ale w przypadku Cressidy Hawthorne był nieugięty, że musi to być właśnie ona. Lucius natychmiast założył, że Cressida lub jej rodzina mieli w tym jakiś cel, że osobiście poprosili o to króla.

Lucius studiował akta Cressidy, te same, które przekazał mu król. Wśród zawartych w nich faktów znalazła się informacja, że pochodziła z rodu Alf. Jej wygląd i atrybuty fizyczne były dokładnie takie, jak przedstawiono to w aktach. Jednak po wysłuchaniu opinii swojego Bety i Roweny zastanawiał się, czy rzeczywiście była tą rozpieszczoną córką Alfy, za którą uważał ją Król.

Zwracając się do Bety, wydał polecenie: – Wyślij kogoś, by szpiegował Watahę Ravenscroft. Dowiedzcie się wszystkiego, co muszę wiedzieć o Cressidzie. –

– Tak jest, Alfo – odparł Silvanus.

***

~Cressida~

Huk gromu przeszywający niebo sprawił, że Cressida wzdrygnęła się przez sen. Jej dłonie zacisnęły się na pościeli, a oddech stał się ciężki.

– Nie. – Gwałtownie odwróciła głowę w drugą stronę, podczas gdy jej oczy pozostały zamknięte. – Nie zbliżaj się do mnie. –

– Nie! Jak mogłeś? –

– Przestań! –

– Błagam cię! Przestań! –

Krople potu pojawiły się na jej czole, podczas gdy łzy nieświadomie spływały po jej policzkach. Krzyknęła głośno: – Przestań! –

Dźwięk trzaskających drzwi wybudził Cressidę. Jej oczy zrobiły się okrągłe, gdy omiotła wzrokiem otaczającą ją przestrzeń.

Wysoka sylwetka Luciusa pojawiła się w jej polu widzenia i przełknęła ślinę. Nie była pewna, czy powinna czuć ulgę, czy nie. Kiedy dotarło do niej, że miała kolejny koszmar, gwałtownie się przed nim skłoniła.

– Przepraszam, Alfo. Czy cię obudziłam? Miałam koszmar. Proszę, wybacz mi – błagała Cressida. Jeśli była jedna rzecz, której nauczyła się przez ostatnie lata, to tego, że błaganie o łaskę pomagało złagodzić każdą karę.

Nie zawsze to działało, ale jej rodzina bała się dotkliwie ją skrzywdzić. W najgorszym razie dostawała policzek lub dwa, albo była zamykana bez jedzenia na dzień czy dwa, ewentualnie znęcano się nad nią słownie.

Cressida była przygotowana na kolejne połajanki, ale ku jej zaskoczeniu Lucius zapytał: – Dlaczego leżysz na podłodze? –

Powoli podniosła na niego wzrok, zanim odpowiedziała: – Nie mogłam spać. Byłam... byłam przyzwyczajona do spania bez łóżka przez trzy lata z rzędu. –

Brwi Luciusa ściągnęły się. Przeniósł wzrok w lewo, na łóżko, po czym znów spojrzał w dół na twardą podłogę. Rozkazał: – Miałaś koszmar, bo śpisz w niewygodnych warunkach. Wracaj natychmiast do łóżka! –

Cressida pośpiesznie wdrapała się na łóżko, zabierając ze sobą pościel i poduszki. Kiedy to robiła, nie uszło jej uwadze jego intensywne spojrzenie, dlatego szybko zakryła odsłonięte nogi. Kiedy się ułożyła, owinęła dłonie wokół swoich ramion.

Rowena i Silvanus w końcu przyszli sprawdzić, co z nią. Byli zaskoczeni, zastając swojego alfę w jej pokoju, co było widać po ich opadniętych szczękach.

– Alfo – odezwał się Silvanus, szybko maskując swoją wcześniejszą reakcję. – Słyszeliśmy krzyk Cressidy. –

Rowena z kolei skierowała swoją uwagę na Cressidę. Zapytała: – Co się stało? Dlaczego krzyczałaś? –

– Miałam... miałam koszmar – odpowiedziała słabo Cressida.

– O czym on był? – zapytała Rowena.

Powieki Cressidy zadrżały, niechętnie udzielając odpowiedzi. Złapała się na tym, że patrzy na Luciusa, a potem z powrotem na Rowenę. W końcu odpowiedziała: – Miało to związek z tym, co przydarzyło mi się trzy lata temu. –

Spojrzała przez okno i powiedziała: – To też wydarzyło się burzliwej nocy. A drzewa gwałtownie uderzały o okno. Czasami to do mnie wraca, ale nic mi nie jest. To był tylko sen. –

– Chcesz o tym porozmawiać? – zapytała Rowena.

– Nie. – Cressida pokręciła głową. – Już sobie z tym poradziłam. Obiecuję. Czasami tylko nawiedza mnie we śnie. –

– Przynieś jej tu trochę wody – rozkazał Lucius, a Silvanus pobiegł na dół, by przynieść cały dzbanek z wodą i szklankę.

Gdy Cressida napiła się wody, wszyscy nalegali, by odpoczęła. Mimo to, przed całkowitym opuszczeniem jej kwatery, Lucius rozkazał: – Śpij w łóżku. Jeśli jeszcze raz przyłapię cię na spaniu na podłodze i znów będziesz miała koszmar, sam przywiążę cię do tego łóżka! –

Cressida wielokrotnie potakiwała, po czym ułożyła się na miękkiej pościeli. Za drzwiami słyszała ich szept, jakby prowadzili poważną dyskusję. Chciała ich podsłuchać, ale głosy wkrótce ucichły.

Przez resztę nocy Cressida za wszelką cenę próbowała zasnąć. Liczyła owce, a nawet wyczerpała się, robiąc pompki na podłodze. W końcu, po dwóch godzinach, zasnęła w wygodnym łóżku.

Na zewnątrz deszcz nie przestawał padać. Niebo huczało od grzmotów, a te same drzewa za oknem wydawały z siebie znajome dźwięki. Cressida wzdrygała się na te rozpoznawalne melodie, te same, które przenosiły ją z powrotem do dnia, w którym wszystko stało się dla niej najgorsze.

Jednak zmieniło się coś, co przyniosło jej ukojenie. Zaczęła śnić o Luciusie Vane. We śnie Lucius gładził ją po włosach i pieścił jej policzek, a jego intensywne, brązowe oczy patrzyły na nią z czułością.

To, jak bardzo ta scena ją uspokajała, wprawiało Cressidę w zdumienie. Lucius miał być mężczyzną, którego się bała, więc dlaczego jego twarz pomagała jej zasnąć w samym środku burzy?

***

Następnego dnia, po zjedzeniu śniadania z personelem kuchennym, Rowena podeszła do Cressidy. Powiedziała: – Cressido, mamy wiele punktów w naszym dzisiejszym planie, w tym znalezienie twojej sukni ślubnej, ale zanim to zrobimy, przeniosę cię do innego pokoju. –

– Innego pokoju? – zapytała Cressida, zdezorientowana.

– Tak. Jeśli pójdziesz za mną, zaprowadzę cię do twojego nowego pokoju – potwierdziła Rowena.

Gdy wracały do jej pokoju, Rowena wyjaśniła: – W twoim nowym pokoju będzie mniej hałasu, ponieważ znajduje się z dala od drzew. Będziesz z niego miała również dobry widok na całą watahę, ponieważ zlokalizowany jest na najwyższym piętrze. –

– Alfa Lucius uznał, że powinnaś mieć pokój zapewniający więcej odpoczynku – dodała Rowena.

– Ojej. Mam nadzieję, że go nie zdenerwowałam zeszłej nocy. – Jęknęła, zła na samą siebie.

Cressida nie miała wiele do spakowania. Razem z Roweną opuściły pokój w niecałą godzinę. Weszły dwa piętra wyżej, do przeciwległego skrzydła względem tego, w którym znajdował się jej pierwotny pokój.

Zauważyła, że ta część domu watahy była bardziej wystawna, co tyczyło się również mebli zdobiących korytarze. Cressida nie mogła powstrzymać się od pytania: – Gdzie więc będę mieszkać? –

W końcu dotarły do wyznaczonego pokoju. Rowena uśmiechnęła się do niej, trzymając klamkę. Odpowiedziała: – Tutaj. – Po czym wskazała na pokój i wyjawiła: – Tuż obok pokoju Alfy Luciusa. –

Cressidzie opadła szczęka i zakryła dłonią usta. Zastanawiała się: „Czy ja właśnie... wpakowałam się w kłopoty? Dlaczego mam pokój obok alfy?”

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4: Inny pokój - Kontraktowa Luna Alfy | StoriesNook