languageJęzyk

Rozdział 3: Umowa

Autor: Adela Nowak24 kwi 2026

~Cressida~

„Więc to jest... Alfa Lucius Vane?” – Cressida zapytała samą siebie w myślach, gdy ich spojrzenia się skrzyżowały.

Jakby czas całkowicie się zatrzymał. Nic innego się nie liczyło, tylko mężczyzna stojący przed nią. Ogarnęła ją cisza, a jedynie bicie jej własnego serca stało się ogłuszające. W tamtej właśnie chwili nie potrafiła pojąć, dlaczego na jego widok jej emocje sięgnęły zenitu.

Przez ulotną chwilę mogłaby przysiąc, że jego wzrok spoczywający na niej był łagodny. Jednak gdy tylko zdała sobie z tego sprawę, Alfa Lucius odwrócił wzrok. Kiedy ponownie skupił na niej uwagę, jego oczy były dla niej całkowicie obojętne.

– Zostaw nas – Alfa Lucius poinstruował swojego Betę lodowatym tonem.

Cressida usłyszała, jak drzwi zamykają się za nią, podczas gdy ona stała wrośnięta w podłogę, wciąż wpatrując się w mężczyznę, o którym mówiono, że ma odrażający wygląd.

Owszem, roztaczał wokół siebie aurę autorytetu. Jego sylwetka była imponująca i górowała nad jej drobną posturą. W jej ocenie miał prawdopodobnie około sześciu stóp wzrostu, podczas gdy ona mierzyła pięć stóp i pięć cali.

Miał długą bliznę, która biegła od czoła, przecinała prawą brew i ciągnęła się aż na bok policzka. Poza tym, jak pomyślała Cressida, jeśli miał na twarzy jakieś inne blizny, nie były one aż tak widoczne.

Czy miała się go bać? Cressida pomyślała, że jeśli już, jego blizna była unikalnym znakiem, który czynił go pociągającym; a dokładniej mówiąc, niebezpiecznie przystojnym.

Alfa Lucius miał lekki zarost wzdłuż wyraźnie zarysowanej linii żuchwy, aż po sam podbródek. Miał intensywne, ciemnobrązowe oczy i kruczoczarne włosy. Miał długi, rzymski nos i opaloną skórę.

Cressida zastanawiała się, skąd wzięły się plotki o jego brzydkich rysach, ale ten mężczyzna był od nich daleki. Właściwie, aż do tamtej chwili, czuła, jak płoną jej uszy z powodu tego, jak bardzo był atrakcyjny.

Właśnie wtedy, gdy była w oszołomieniu, doceniając urodę mężczyzny przed sobą, Alfa Lucius rozkazał: – Siadaj. –

Cressida usiadła przed jego biurkiem, podczas gdy on zajął krzesło naprzeciwko niej. Lucius warknął: – Nie wiem, co twój ojciec czy ktokolwiek z twojej watahy naopowiadał królowi, ale brzydzę się tym małżeństwem! I w ten sposób mam wypełnić swój obowiązek wobec króla i narodu? –

W swojej obronie Cressida próbowała wyjaśnić: – Nigdy tego nie chciałam... –

– Czy pozwoliłem ci mówić? – przerwał jej Lucius, a jego spojrzenie zdawało się przepalać jej ciało na wylot. – Król mógł zażądać, abym cię poślubił, ale nie będzie między nami prawdziwego małżeństwa! –

Chwycił dokument ze stołu, rzucił nim w Cressidę i zażądał: – Czytaj! –

Z drżącymi dłońmi przekartkowała papiery. Gdy przeglądała warunki umowy, Alfa Lucius zaznaczył: – Będziemy obnosić się z naszym tak zwanym spokojnym małżeństwem przed królem i publicznie. Będziesz tytułowana Luną Watahy Obsydianowego Szczytu. Jednakże w domu watahy, pod nieobecność gości, nie mam żadnego obowiązku traktować cię jak moją żonę! –

– Nigdy cię nie naznaczę i tobie również nie wolno naznaczyć mnie! – opisał złośliwie. – Nie będziesz ze mną siedzieć, jeść, ani dzielić powietrza, którym oddycham. –

– Nie będziesz dzielić mojego bogactwa. Będziesz jednak pracować na własne utrzymanie i wniesiesz swój wkład w tę watahę w taki sposób, w jaki tylko zdołasz! – Zmrużył oczy, po czym dodał: – Zastrzegam sobie prawo do anulowania i modyfikacji tego kontraktu – odrzucenia małżeństwa w dowolnym, wybranym przeze mnie momencie! –

Lista ciągnęła się dalej, w całości wskazując, że Cressida nie ma nic do powiedzenia w kwestii tego małżeństwa. Za każdym razem, gdy przechodziła do kolejnej części kontraktu, jedynie kiwała głową na znak zgody. Jak dotąd nie dostrzegła niczego, co mogłoby wyrządzić jej krzywdę. Wszystko, co musiała zrobić, to trzymać się od niego z daleka, a tego właśnie pragnęła.

– I wreszcie, nigdy cię nie pokocham. Nigdy nie zabiorę cię do łóżka. Będziesz miała swój własny pokój – dwa piętra niżej, po drugiej stronie mojego skrzydła, jak najdalej ode mnie – dodał Alfa, a jego głos przybrał na sile.

„Nigdy cię nie pokocham”. Cressida nie rozumiała dlaczego, ale trochę ją to zabolało. Słysząc jednak, że nigdy jej nie wykorzysta, westchnęła z ulgą i oparła dłoń na klatce piersiowej, zamykając oczy.

Wciąż mogła zachować siebie dla swojego prawdziwego partnera, jeśli kiedykolwiek uda jej się uwolnić z tego kontraktowego małżeństwa. Mając to na uwadze, nieświadomie wymamrotała: – Dziękuję ci, Księżycowa Bogini. –

Kiedy otworzyła oczy, ujrzała gniewne spojrzenie Alfy Luciusa. Zastanawiała się, co go tak zdenerwowało, ale zaraz potem uświadomiła sobie, że to samo małżeństwo rozwścieczyło go już dawno temu.

Jego usta drgnęły, po czym rzucił uwagę: – Z pewnością bardzo się cieszysz, że zostaniesz moją żoną. Musiałaś aż podziękować Bogini w mojej obecności! –

– Nie. Nie, to nie tak... –

Wstał i rozkazał: – Podpisz to! Pamiętaj, nikt oprócz mojego Bety i moich zaufanych ludzi nie może dowiedzieć się o tej umowie! –

Cressida wielokrotnie kiwnęła głową i pośpiesznie podpisała kontrakt.

– Wynoś się – poinstruował Lucius. – Ktoś zaprowadzi cię do twojego pokoju. Ceremonia zaślubin odbędzie się w przyszłym tygodniu. Bądź gotowa, bo król i królowa pojawią się tu, aby upewnić się, że dojdzie do ślubu. –

***

– Tędy – popędziła ją rudowłosa kobieta, idąc przed Cressidą.

Kiedy Cressida weszła do pokoju, natychmiast doceniła ogrom komnaty i drewniane meble. Jej oczy zabłysły na widok łóżka. Kiedy naliczyła cztery poduszki, których mogła użyć do snu, nie mogła powstrzymać uśmiechu i powiedziała: – Dziękuję. –

– Za co? – odparła krótko kobieta. – Musisz być zadowolona z małżeństwa z naszym Alfą. –

Zmarszczyła brwi, po czym Cressida odparła: – Nigdy tego nie chciałam. Pragnęłam mojego prawdziwego partnera. Dzieli mnie rok od poczucia więzi z moim przeznaczonym. Dlaczego miałabym tego chcieć? –

– Proszę, nie nienawidź mnie. Nie miałam tu nic do powiedzenia. Skoro Alfa Lucius nie mógł sprzeciwić się królowi, to jak mogłaby to zrobić osoba taka jak ja? Stoję w hierarchii poniżej Alfy. –

Znając swoje miejsce, Cressida skłoniła się przed kobietą i ciągnęła dalej: – Proszę. Zostałam oddana przez mojego ojca. Nie mam ze sobą nic – ani pieniędzy, ani przyjaciół, ani rodziny. Jedyne, co mam, to moje serce, wierzące, że zdołam to przetrwać. –

– Proszę, nie nienawidź mnie. –

Mając spuszczoną głowę, Cressida usłyszała, jak kobieta wypuszcza głośno powietrze. Rudowłosa odpowiedziała: – Rowena. Mam na imię Rowena. Jestem partnerką Bety Silvanusa. Wiem, jak to jest czekać na swojego prawdziwego przeznaczonego. Słysząc twoje słowa, dam ci szansę. Mam nadzieję, że jesteś jej godna. –

Cressida uniosła twarz. Wymusiła uśmiech i łagodnym głosem odpowiedziała: – Roweno. Dziękuję ci, że mnie wysłuchałaś. Alfa Lucius nie chciał słuchać mojej wersji. Cieszę się, że chociaż ty mnie usłyszałaś. –

– Musisz zrozumieć. Kłopoty naszego alfy to również nasze brzemię – dodała Rowena. – Alfa Lucius nigdy nie chciał partnerki. Nigdy nie chciał się żenić. Teraz to wszystko zostało na nim wymuszone. –

– Rozumiem. Ze mną jest tak samo. Może... któregoś dnia Król zmieni zdanie... –

– Pracujemy nad tym, aby Król zmienił decyzję. Kiedy wygra wojnę, Alfa zażąda rozwodu, ale na razie Król upiera się przy tym, by poślubił ciebie. – Po nabraniu powietrza w płuca Rowena dodała: – Myślę, że na razie wszyscy będziemy musieli to znosić. –

– Śniadanie jest o szóstej rano. Jutro porozmawiamy o przygotowaniach do ślubu – powiedziała Rowena.

– Zrozumiałam – skinęła głową Cressida.

Rowena miała już wyjść, ale zatrzymała się. Zauważyła: – Przepraszam za pokój. Nie jest to nasz najlepszy, ale Alfa wciąż jest zdenerwowany... –

– Pokój jest wspaniały – rzuciła komplement Cressida. – W moim dawnym domu. Moim pokojem był strych. –

Rowena zmarszczyła brwi. Przełknęła ślinę i zapytała: – Ale czy ty nie jesteś córką Alfy Tiberiusa? –

– Jestem, ale mój ojciec przestał mnie kochać dawno temu – powiedziała Cressida, spuszczając głowę ze wstydem przyznając się do tego.

W pokoju natychmiast zapadła niezręczna cisza. Wydawało się, że Rowena zastanawia się nad odpowiedzią. Wkrótce zareagowała: – Przykro... przykro mi to słyszeć. Myślałam, że skoro jesteś córką Alfy... –

– Nie wszystko jest takie, jakim się wydaje – odpowiedziała Cressida. Uśmiechnęła się i dodała: – Prawdę mówiąc, to wy potraktowaliście mnie lepiej niż ktokolwiek z mojej rodziny. –

Cressida zauważyła, jak Rowena była oszołomiona jej wyznaniem. Widziała, jak kobieta waży te słowa w myślach. W końcu Rowena odezwała się łagodnym tonem: – Z Alfą Luciusem jest tak samo. Nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. –

– Bądź cierpliwa. –

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki