Aurelia poważnie martwiła się o to, jak wielkie żniwo to na nim zbierało.
– Tutaj. – Poklepała miejsce obok siebie. – Chodź, połóż się ze mną. Proszę.
– Mam jeszcze pracę do skończenia w gabinecie. Ty musisz się wyspać.
– Możesz skończyć jutro. – Jej druga dłoń powędrowała, by spocząć lekko na brzuchu, gdzie poruszało się ich nienarodzone dziecko. – Dziś w nocy połóż się ze mną. Z nami. Nasze male






