Godziny później Alaric siedział w fotelu w swojej sypialni – świeżo umyty, z nowymi bandażami i ubrany w czyste lniane szaty. Faiwick wykonał solidną robotę: zatamował krwawienie, skrupulatnie oczyścił rany i starannie je zszył. Ból pozostał, ale to, co najgorsze, minęło.
Oczy Alarica były zamknięte, choć sen pozostawał poza jego zasięgiem. Głosy na razie ucichły, ale w głowie łupało mu jak diabli






