Carmen wypuściła drżący oddech. Jej spojrzenie uniosło się na Duke'a, a w jej oczach pociemniało od niewylanych łez. "Duke. Przez wzgląd na więź, która kiedyś nas łączyła... chroń ją. Proszę."
Serce Duke'a ryczało w jego piersi niczym burza żalu i wściekłości. "Ochronię. Masz moje słowo. Ale chodź teraz ze mną. Poddaj się, Carmen, zanim będzie za późno."
Śmiech Carmen był kruchy, zabarwiony gorycz






