„Leon” – moja siostra przytula mnie, uważając, by nie zrobić krzywdy dziecku w jej ramionach.
„Wejdź, nie uprzedzałeś, że przyjedziesz” – mówi, prowadząc mnie na piętro.
„Dzwoniłem, ale nie odbierałaś, więc przyjechałem”.
„Musiałam zostawić telefon w którymś z pokojów, a poza tym odcięłam się od łącza myślowego” – informuje mnie.
„Ana odeszła z domu” – wyznaję. Wciąga gwałtownie powietrze i patrzy






