Punkt widzenia Anai
– Chyba sobie żartujesz, Anai! – wybuchnął. Łzy spływały mi już po policzkach. Był zły, i to naprawdę
wkurzony.
– J-ja... Leon, zapomniałam przyjąć zastrzyk.
– Och, Bogini, Ana! – krzyczy, rozbijając wazon o ścianę, na co podskakuję w miejscu.
– Nie, nie, nie, na Boginię, nie, tak nie może być, kurwa, nie mogę cię stracić – mamrocze. Próbuję podejść do niego
bliżej, ale on warc






